- Wzdłuż granicy państwowej z Ukrainą rozlokowanych jest sześć batalionów Sił Zbrojnych Republiki Białoruś. Według naszych danych Rosja nie przestaje próbować wciągnąć Białorusi w czynny udział w wojnie z Ukrainą. Według naszych informacji około 13 tysięcy osób spośród czynnych i byłych żołnierzy białoruskich oraz funkcjonariuszy OMON (milicyjne oddziały specjalnego przeznaczenia - PAP) zgodziło się na udział w wojnie - powiedział Hromow na konferencji prasowej.
Ukraiński generał dodał, że na białoruskich poligonach są również przedstawiciele innych krajów.
Walczący nawet z Wietnamu
- 3 sierpnia na lotnisko w obwodzie mińskim przybyli pierwsi żołnierze z Federacji Rosyjskiej, Wietnamu, Uzbekistanu, Kamerunu, Tadżykistanu, Syrii, Laosu i Mali. 8 sierpnia zauważono oddział z Wyższej Szkoły Wojsk Powietrznodesantowych w Riazaniu. Są to działania mające pokazać tak zwaną międzynarodową współpracę agresora - zaznaczył Hromow.
Według niego podstawowym motywem wśród żołnierzy wojsk okupacyjnych jest motyw materialno-finansowy, nie ma w tym żadnych pobudek ideologicznych. - Nikt nie wierzy w "denazyfikację" i w ochronę praw ludności rosyjskojęzycznej. Strach i pieniądze to podstawowe czynniki rosyjskiej obecności wojskowej - podkreślił generał.
Rosja "niemal na pewno" utworzyła nową formację sił lądowych, 3. Korpus Armijny, który stacjonuje w miejscowości Mulino, leżącej około 360 kilometrów na wschód od Moskwy - przekazało w środę brytyjskie ministerstwo obrony w codziennej aktualizacji wywiadowczej, źródło: PAP Infografika
Czytaj także:
łk