more_horiz
Wiadomości

"To oszustwo". Joe Biden o referendach na okupowanych terenach na Ukrainie

Ostatnia aktualizacja: 24.09.2022 00:14
Oszustwo - tak prezydent USA Joe Biden nazwał rozpoczęte w piątek referenda w czterech okupowanych rejonach Ukrainy. Dodał, że Waszyngton "nigdy nie uzna ukraińskiego terytorium za nic innego jak za część Ukrainy" i jest gotów nałożyć na Rosję dodatkowe sankcje.
Biden: referenda na okupowanych terytoriach Ukrainy to oszustwo
Biden: referenda na okupowanych terytoriach Ukrainy to "oszustwo"Foto: PAP/EPA/STRINGER

W opublikowanym oświadczeniu Biden poinformował, że rząd USA "będzie pracował wraz z sojusznikami i partnerami aby szybko nałożyć dodatkowe dotkliwe koszty na Rosję" jeśli zdecyduje się ona anektować te terytoria.

- Te referenda to oszustwo, fałszywy pretekst mający na celu próbę aneksji siłą części Ukrainy co jest jaskrawym pogwałceniem prawa międzynarodowego, w tym Karty ONZ - dodał prezydent.

Wcześniej rzecznik Białego Domu Karine Jean-Pierre powiedziała dziennikarzom, że USA są przygotowane do zastosowania, razem z sojusznikami, dodatkowych sankcji gospodarczych wobec Rosji jeśli podejmie ona próbę aneksji kolejnych ukraińskich terytoriów.

Referenda na Ukrainie

Władze samozwańczych tzw. republik ludowych, powołanych przez prorosyjskich separatystów w obwodach donieckim i ługańskim na wschodzie Ukrainy, zarządziły przeprowadzenie w dniach 23-27 września "referendów", mających na celu włączenie tych okupowanych przez Rosję terytoriów w skład Federacji Rosyjskiej. Podobny zamiar ogłosili rosyjscy namiestnicy w częściowo okupowanych obwodach chersońskim i zaporoskim na południu Ukrainy.

- W okupowanym przez siły rosyjskie Mariupolu na południowym wschodzie Ukrainy mieszkańcy zmuszani są do głosowania w pseudoreferendum w sprawie "dołączenia" do Rosji pod lufami broni automatycznej - informuje Petro Andriuszczenko, doradca lojalnego wobec Kijowa mera tego miasta.

"W Mariupolu tzw. komisje wyborcze rozlokowano w sklepach i kawiarniach" - pisze Andriuszczenko w Telegramie. Na opublikowanym przez niego zdjęciu widać też ludzi głosujących na ulicy.

Czytaj także:

dz/PAP

Zobacz także

Zobacz także