Czeska policja poszukuje mężczyzny podejrzanego o podpalenie baru w Libercu na północy Czech. Po nocnym pożarze piętnaście osób pozostaje w szpitalach. Stan siedmiu rannych jest poważny.
"Klient wrócił do lokalu z kanistrem benzyny"
Do wybuchu ognia doszło tuż przed północą i - jak piszą czeskie media - pożar spowodował jeden z klientów. Po konflikcie z obsługą mężczyzna wyszedł z lokalu, po czym po chwili powrócił - z kanistrem benzyny w ręku - i podpalił bar. Kilkadziesiąt osób opuściło budynek jeszcze przed przyjazdem ratowników. Dwie osoby wynieśli z płonącego baru strażacy.
Śledczy, którzy wszczęli postępowanie pod kątem spowodowania zagrożenia życia lub zdrowia wielu osób, zwrócili się z apelem o pomoc w ustaleniu tożsamości mężczyzny podejrzanego o podpalenie.
Bar Czarna Pantera, gdzie doszło do pożaru, mieści się niedaleko dworca kolejowego w Libercu. Według mediów, lokal nie ma dobrej reputacji wśród okolicznych mieszkańców, którzy skarżą się na częsty hałas.
00:40 12787684_1.mp3 Czeska policja poszukuje mężczyzny podejrzanego o podpalenie baru w Libercu na północy Czech (IAR)
Czytaj także:
IAR/jb