Burmistrz Berlina odchodzi z powodu... lotniska
Włodarz stolicy Niemiec Klaus Wowereit ogłosił we wtorek, że zrezygnuje ze swojej funkcji przed upływem kadencji. Powodem dymisji są: ogromne opóźnienie i równie astronomiczne koszty otwarcia nowego lotniska.
2014-08-26, 16:35
Posłuchaj
Wowereit rządził miastem przez trzynaście lat. Przestanie to robić w połowie grudnia, nie kończąc tym samym swej trzeciej kadencji urzędowania.
W ostatnim czasie burmistrz był coraz ostrzej krytykowany - głównie z powodu prawie pięcioletniego opóźnienia budowy nowego stołecznego lotniska. W efekcie inwestycja będzie kosztować prawie trzy razy więcej niż zakładano. Stała się antytezą słynnej „niemieckiej solidności” i powodem do niezliczonych anegdot.
Wowereit nie ukrywa, że dymisja ma związek właśnie z nieszczęsną budową, która była oczkiem w głowie charyzmatycznego polityka. "Ta sprawa była i jest gorzką porażką. Żałuję, że do dzisiaj nie udało się tego skorygować i rozwiązać wszystkich problemów” - mówił na konferencji prasowej w Berlinie.
W maju burmistrz musiał przełknąć odrzucenie przez mieszkańców w referendum planów częściowej zabudowy historycznego lotniska Tempelhof. „Czy zaufacie temu facetowi w sprawie kolejnego lotniska?” – głosiło hasło kampanii na rzecz zachowania lotniska znanego z czasów zimnej wojny, jako miejsce ucieczek zbiegów z państw komunistycznych oraz jedyny punkt, do którego docierało drogą powietrzną zaopatrzenie dla demokratycznego Berlina Zachodniego w czasie sowieckiej blokady miasta w latach 1948-49.
Klaus Wowereit jest nietuzinkowym politykiem, który przez lata budził sympatię mieszkańców niemieckiej stolicy. W 2001 roku publicznie przyznał, że jest homoseksualistą, przełamując tabu w niemieckiej polityce. Rządy "Wowiego" - jak go nazywano - przyczyniły się do zbudowania wizerunku stolicy Niemiec, jako miejsca przyjaznego do życia, przyciągającego turystów z całego świata, kuszącego bogatą ofertą kulturalną i rozrywkową.
Z drugiej strony, bilans ekonomiczny Wowereita jest znacznie mniej różowy. Berlin ma dwa razy wyższe zadłużenie na mieszkańca niż wynosi średnia w przypadku pozostałych miast niemieckich. Prawie co piąty mieszkaniec jest na garnuszku pomocy społecznej.
JU/IAR,/Reuters