- Nie ukrywaliśmy, że oceniamy pracę pana prezydenta jako słabą, i dlatego postanowiliśmy obniżyć pensję z najwyższej, ponad 12 tysięcy, do średniej - mówi Cezary Kalinowski, radny Porozumienia dla Kołobrzegu. Ta formacja po ostatnich wyborach zdobyła większość w kołobrzeskiej radzie miasta.
Uważamy za niedorzeczność, aby bezkrytycznie, tak jak to było do tej pory, dawać maksymalne stawki prezydentowi - przekonywał Cezary Kalinowski. Jak dodał, dotychczasowa pensja Janusza Gromka wynosiła dokładnie tyle, ile zarobki prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz. Radni uznali, że w Kołobrzegu prezydentowi wystarczy 9 tys. 630 zł brutto.
Janusz Gromek nie chciał komentować decyzji Rady. Ryszard Szufel, jeden z radnych Platformy Obywatelskiej, która ma mniejszość w Radzie Miasta jest oburzony i uważa, że ta decyzja szkodzi współpracy rady i prezydenta. To jest zemsta za przegrane wybory na prezydenta miasta przez Wiolettę Dymecką - ocenił radny PO
IAR, fc