TV Republika ujawniła dane policjanta. Służby reagują ostrym komunikatem

Policja stanowczo zdementowała informacje rozpowszechniane przez Telewizję Republika dotyczące jednego z funkcjonariuszy śląskiej policji. Stacja sugerowała, że brał on udział w interwencji w mieszkaniu szefa TV Republika Tomasza Sakiewicza przy ul. Wiktorskiej w Warszawie. Funkcjonariusze zapewniają jednak, że policjant nie miał żadnego związku z tym zdarzeniem.

2026-05-19, 20:31

TV Republika ujawniła dane policjanta. Służby reagują ostrym komunikatem
Policja dementuje informacje Telewizji Republika ws. funkcjonariusza Kamila S.Foto: Telewizja Republika via Policja Śląska

Interwencja u Sakiewicza. Policja: funkcjonariusz nie był wtedy w Warszawie 

Telewizja Republika opublikowała wizerunek oraz dane Kamila S., funkcjonariusza śląskiej policji. W odpowiedzi służby podkreśliły, że policjant w czasie interwencji nie przebywał nawet w Warszawie. "Informujemy jednoznacznie - to nieprawda. Policjant wskazywany w publikacjach nie brał udziału w opisywanym zdarzeniu i nie miał z nim żadnego związku" - przekazano w oficjalnym komunikacie. 

Policja zwróciła uwagę, że mimo wcześniejszych wyjaśnień fałszywe informacje są nadal powielane w internecie. Wraz z nimi publikowane są zdjęcie funkcjonariusza oraz jego dane osobowe, często opatrzone obraźliwymi komentarzami.

W komunikacie przypomniano również, że dane funkcjonariuszy publicznych podlegają ochronie prawnej, a ich rozpowszechnianie wymaga spełnienia określonych warunków. 

Śląska policja zaapelowała do Telewizji Republika o usunięcie materiałów naruszających dobra osobiste funkcjonariusza oraz zaprzestanie publikowania niezweryfikowanych informacji. 

Interwencja w mieszkaniu Tomasza Sakiewicza 

Sprawa dotyczy policyjnej interwencji, którą przeprowadzono w piątek po południu w mieszkaniu redaktora naczelnego TV Republika Tomasza Sakiewicza. Jak informowała wcześniej stacja, pracownicy telewizji mieli być celem fałszywych zgłoszeń kierowanych do służb. Chodziło m.in. o informacje dotyczące rzekomych ładunków wybuchowych czy osób planujących targnąć się na własne życie. Tym razem zgłoszenie miało dotyczyć "dziecka znajdującego się w zagrożeniu", co skłoniło policję do podjęcia interwencji.

W trakcie działań policjanci użyli kajdanek wobec asystentki Tomasza Sakiewicza. Jak przekazano później w oficjalnym komunikacie, kobieta miała odmawiać przedstawienia się i współpracy z funkcjonariuszami. 

Według policji zastosowanie kajdanek było środkiem wykorzystanym wyłącznie na czas interwencji. Funkcjonariusze podkreślili również, że nikt znajdujący się w mieszkaniu nie został zatrzymany.

Ostatecznie zgłoszenie okazało się fałszywe. Jeszcze tego samego dnia zatrzymano 53-letniego mężczyznę podejrzewanego o jego wysłanie. Później został jednak zwolniony i uzyskał status pokrzywdzonego. Śledczy ustalili bowiem, że jego dane osobowe oraz konto e-mail zostały wykorzystane bezprawnie do rozsyłania fałszywych zgłoszeń.

Czytaj także:

Źródło: PolskieRadio24.pl

Polecane

Wróć do strony głównej