Policja w domu Sakiewicza. Zgłoszenie dostało "najwyższy priorytet"

Policja weszła do mieszkania Tomasza Sakiewicza. Szef TV Republika twierdzi, że funkcjonariusze bez nakazu przeszukali lokal i skuli jego asystentkę podczas interwencji. Policja wydała komunikat w tej sprawie.

2026-05-15, 15:45

Policja w domu Sakiewicza. Zgłoszenie dostało "najwyższy priorytet"
Tomasz Sakiewicz. Foto: Adam Burakowski/East News

Nagłe wejście policji do mieszkania Sakiewicza. "Skuli moją asystentkę"

W piątek przed godz. 14 w mieszkaniu redaktora naczelnego Telewizji Republika Tomasza Sakiewicza pojawili się funkcjonariusze policji. Interwencję transmitowano na żywo na antenie stacji.

- Nie zostałem zatrzymany. Policja siłą wtargnęła do mojego domu, skuła moją asystentkę twierdząc, że znajduje się tu jakieś dziecko w zagrożeniu. Powiedzieli, że ją rozkują, jak się wylegitymuje, ale to było niemożliwe, ponieważ była skuta, z góry to uniemożliwili. Próbowali ją wyprowadzić. Zszedłem za nimi, mamy zdjęcia samochodu. Policja do końca się nie wylegitymowała, odmówiła przedstawienia się, kim są - relacjonował Sakiewicz.

Dodał, że "funkcjonariusze zachowali się jak bandyci". - Nieustannie grozili, przeszukali mieszkanie bez mojego pozwolenia, nie mając żadnego nakazu. Przypominam, że moje mieszkanie jest jednym z lokali redakcyjnych, prowadzę tu działalność gospodarczą, więc narusza to też tajemnicę dziennikarską - kontynuował. Stwierdził też, że byli to "przebrani w mundury bandyci podających się za policję".

Pytany o powód skucia asystentki, Sakiewicz przekazał, że według policjantów miała ona utrudniać prowadzoną interwencję i "w najściu" na jego mieszkanie. - Co ciekawe, mnie nie skuli. Ja ich w tym czasie pilnowałem. Nie chcieli ze mną rozmawiać, ja domagałem się, żeby rozmawiali - dodał.

Alarmy bombowe alibi dla policji? Sakiewicz stawia tezę

Wcześniej Telewizja Republika informowała o policyjnych interwencjach po rozesłaniu do różnych instytucji wiadomości e-mail z groźbami podłożenia ładunków wybuchowych. - Po co były rozsyłane? Moja teza jest taka: po to, żeby stworzyć alibi do działania służb, żeby inne media nie wierzyły w te informacje - zaznaczył Sakiewicz. Oskarżył premiera Donalda Tuska i ministra spraw wewnętrznych i administracji Marcina Kierwińskiego o koordynowanie akcją.

Policja dementuje słowa Sakiewicza

"Komenda Rejonowa Policji Warszawa II stanowczo dementuje informacje przekazywane na antenie stacji telewizyjnej Republika, dotyczące interwencji przy ulicy Wiktorskiej w Warszawie. Policja została powiadomiona, że w mieszkaniu pod tym adresem znajduje się osoba, której zachowanie zagraża jej życiu. Informacja taka zgodnie z przyjętymi zasadami otrzymała najwyższy priorytet, a na miejsce niezwłocznie skierowany został patrol Policji. Informacja dotycząca realnego zagrożenie czyjegoś życia stanowiła również powód, dla którego policjanci podjęli decyzję o wejściu do lokalu" - napisała w oświadczeniu warszawska policja.

Dodano, że w mieszkaniu funkcjonariusze zastali kobietę, "która nie chciała się przedstawić i współpracować z policjantami", więc "na czas wyjaśnienia sytuacji mając na uwadze bezpieczeństwo zarówno jej, jak i swoje, policjanci zastosowali wobec tej osoby kajdanki".

"Zebrane przez funkcjonariuszy informacje i weryfikacja zastanej na miejscu sytuacji pozwalają na stwierdzenie, że wiadomość o zagrożeniu czyjegoś życia była nieprawdziwa i najprawdopodobniej miała na celu wprowadzenie w błąd jej odbiorcy i służb ratunkowych. Po przeprowadzeniu niezbędnych ustaleń policjanci zakończyli interwencję. Nikt nie został zatrzymany" - czytamy.

Czytaj także:

Źródło: PolskieRadio24.pl/nł

Polecane

Wróć do strony głównej