more_horiz
Wiadomości

Premier: znany termin ewakuacji Polaków z Donbasu

Ostatnia aktualizacja: 07.01.2015 20:14
Premier Ewa Kopacz powiedziała, że data akcji nie zostanie upubliczniona ze względów bezpieczeństwa.
Audio
  • Ewa Kopacz: data ewakuacji na 29 grudnia pojawiła sie na stronach konsulatu i nie była uzgadniania z MSZ (źr. IAR)
Ewa Kopacz
Ewa KopaczFoto: PAP/Radek Pietruszka

KRYZYS NA UKRAINIE: SERWIS SPECJALNY >>>

Szefowa rządu podkreśliła, że MSZ wspólnie z MSW prowadzi intensywne przygotowania do ewakuacji osób polskiego pochodzenia z Donbasu. Zaznaczyła, że - ze względu na bezpieczeństwo tych osób - nie poda terminu ewakuacji, mimo że jest on znany i ostateczny.  - Dziś jesteśmy w decydującej fazie realizacji tego zamierzenia - oświadczyła. Poinformowała, że na liście znajduje się 195 osób, z których 156 zadeklarowało, że na pewno chce przyjechać do Polski.

Kopacz przypomniała, że 8 grudnia został powołany międzyresortowy zespół wsparcia Polaków na wschodzie Ukrainy. - 26 grudnia była misja MSZ w celu wypracowania najbardziej efektywnych sposobów pomocy, a 5 stycznia w konsulacie generalnym w Charkowie ruszyła specjalna całodobowa infolinia dla osób, które zgłosiły się do ewakuacji - powiedziała.

Rząd jest krytykowany za opieszałość w przeprowadzeniu całej akcji. Premier Ewa Kopacz wcześniej zapowiadała, że Polacy zostaną ewakuowani ze wschodniej Ukrainy przed świętami Bożego Narodzenia.

Z kolei potem Polacy z Donbasu byli przekonani, że wyjadą do Polski 29 grudnia. Okazało się, że wcale tak nie będzie.  Ewa Kopacz mówiła o tej sytuacji tak: "Data ewakuacji na 29 grudnia pojawiła się tylko i wyłącznione na stronach konsulatu i nie była ustalana z MSZ. Minister Schetyna, którego ściągałam z urlopu (...) powiedział, że bardzo szczegółowo tę sprawę wyjaśni i wyciągnie konsekwencje wobec osób, które popełniły ten błąd".

Premier wspomniała też o dużej - jak oceniła - pomocy humanitarnej wysłanej na Ukrainę. 150 ton towaru załadowanego w ciężarówkach kosztowało 3 miliony złotych uruchomionych z rezerwy.

PAP/IAR/agkm

Zobacz także

Zobacz także