Akcja ratunkowa w Bieszczadach. Ostrzeżenie GOPR
Około 5 godzin trwała akcja ratownicza bieszczadzkiej grupy GOPR. W sobotę ratownicy odebrali sygnał z Szerokiego Wierchu w związku z atakiem duszności turystki chorej na astmę. Na miejscu czekało pięć osób mocno wychłodzonych, którzy nie mogli o własnych siłach zejść do Ustrzyk Górnych.
2015-02-22, 11:54
Posłuchaj
Jerzy Godawski o akcji ratunkowej w Bieszczadach (IAR)
Dodaj do playlisty
Jak powiedział ratownik dyżurny GOPR Jerzy Godawski w Bieszczadach wiało w porywach do 150 kilometrów na godzinę. Tak było m.in na Połoninie Wetlińskiej. To bardzo utrudniało akcję na Szerokim Wierchu.
Wszystko zakończyło się szczęśliwie. Całej grupie udzielono pomocy, a dwie osoby pozostały na obserwacji w szpitalu.
W niedzielę wieje słabiej, ale nawet wiatr o prędkości 60 km/h może szybko wychłodzić nieprzygotowanych turystów. W Bieszczadach wciąż leży śnieg. W wyższych partiach średnio pół metra, miejscami jednak może tworzyć dwumetrowe zaspy. Obowiązuje pierwszy stopień zagrożenia lawinowego.
mr
REKLAMA
REKLAMA