- Ten czas nie był łatwy. Tworzenie dowództwa generalnego i reforma zbiegły się z kryzysem u naszych granic. Pojawiły się zupełnie nowe wyzwania - zaznaczył minister obrony. Dodał, że żołnierze i pracownicy cywilni DGRSZ pracowali pod presją nie tylko przełożonych ale i obywateli.
Również dowódca generalny gen. broni Lech Majewski mówił, że "dowództwo generalne zostało poddane poważnej próbie", bo musiało wypełniać zadania związane ze szkoleniem i modernizacją techniczną wobec zaognionej sytuacji na Ukrainie. Ocenił, że podległe mu dowództwo zdało ten egzamin dzięki wojskowym cywilom pracującym w tej strukturze.
- Wiem, że tak jak ja, również mój następca będzie mógł na was zawsze liczyć - powiedział nawiązując do zmiany, jaka nastąpi 30 czerwca. Tego dnia Majewski odejdzie ze stanowiska dowódcy generalnego; zastąpi go gen. dywizji Mirosław Różański.
Dowództwo generalne RSZ to jedno z dwóch głównych dowództw, obok dowództwa operacyjnego wprowadzonych w początkiem 2014 r. przez reformę struktury dowodzenia i kierowania sił zbrojnych. Podlega mu ok 90 proc. wojska.
PAP/aj