Szef KE przyznał, że nie ma wpływu na działania polskiego rządu

Szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker przyznał w wywiadzie dla belgijskiego dziennika "Le Soir", że UE nie ma realnych możliwości nałożenia sankcji na kraje członkowskie, którym zarzuca się naruszanie zasad demokratycznych.

2016-11-05, 20:00

Szef KE przyznał, że nie ma wpływu na działania polskiego rządu
Jean-Claude Juncker. Foto: flickr.com/eppofficial

Na sugestię dziennikarza "Le Soir", że wydaje się, iż UE nie ma realnej władzy, by powstrzymać "autorytarny dryf" w Polsce i na Węgrzech, Juncker odpowiedział twierdząco.

Powiązany Artykuł

Trybunał Konstytucyjny 280 FREE mozaika01.jpg
Szef MSZ: kwestia TK nie może być podstawą oskarżeń o deficyt demokracji

- Tak. I mówię to z niepokojem. W niektórych krajach dochodzi do odchyleń i nie wiemy, dokąd to nas doprowadzi. W traktatach europejskich jest artykuł 7, który przewiduje możliwość nałożenia sankcji na kraj odchodzący od uniwersalnych zasad UE. Mówi się, że jest to "broń atomowa". Ale niektóre kraje członkowskie już teraz mówią, że nie zgodzą się na jej użycie. Taka odmowa a priori faktycznie anuluje artykuł 7. Przyglądam się temu ze smutkiem i goryczą. Mam nadzieję, że ludzie nie pozwolą robić tego, co im na końcu zaszkodzi - powiedział Juncker.

W styczniu Komisja Europejska wszczęła wobec Polski procedurę w sprawie praworządności w związku z kryzysem wokół Trybunału Konstytucyjnego. W czerwcu wydała opinię, krytyczną wobec polskich władz, a pod koniec lipca opublikowała rekomendacje, zalecając rządowi m.in. opublikowanie i zastosowanie się do wszystkich wyroków TK. Polski rząd odpowiedział 27 października na te zalecenia, oświadczając, że są one niezasadne i nie widzi prawnych możliwości ich wdrożenia.

REKLAMA

"

Jean-Claude Juncker W traktatach europejskich jest artykuł 7, który przewiduje możliwość nałożenia sankcji na kraj odchodzący od uniwersalnych zasad UE. Mówi się, że jest to "broń atomowa". Ale niektóre kraje członkowskie już teraz mówią, że nie zgodzą się na jej użycie

Rekomendacje KE były drugim etapem procedury praworządności. Jeśli Komisja uzna, że odpowiedź polskiego rządu nie jest zadowalająca, mogłaby przejść do trzeciego etapu procedury, czyli uruchomienia artykułu 7 unijnego traktatu i wniosku do Rady UE o stwierdzenie zagrożenia dla praworządności w Polsce. Wniosek taki może zgłosić także Parlament Europejski.

źródło: TVN24/x-news

REKLAMA

Artykuł 7 umożliwia w ostateczności nałożenie sankcji na kraj członkowski, w tym zawieszenie prawa głosu tego kraju. Wymaga to jednak jednomyślnego uznania przez przywódców państw unijnych (bez kraju, którego dotyczy problem), że zasady rządów prawa są naruszane.

fc

Polecane

REKLAMA

Wróć do strony głównej