Wczoraj po ulewach w okolicach stolicy prowincji Putumayo, niedaleko granicy z Ekwadorem wylało kilka rzek. Gwałtowny przybór wody spowodował lawinę błotną, której czoło miało nawet cztery metry wysokości. Żywioł zdewastował całe dzielnice miasta. Nie ma prądu i bieżącej wody.
Spośród 254 ofiar śmiertelnych zidentyfikowano dotąd 170, w tym ponad 40 dzieci. Dotąd nie udało się ustalić losu ponad 200 osób. Razem z ratownikami szukają ich zdesperowani mieszkańcy.
źródło: youtube/El Acertijo Cretino
Zalane miasto odwiedził ponownie prezydent kraju Juan Manuel Santos, który wczoraj ogłosił w regionie stan klęski żywiołowej. Dziś spotkał się z mieszkańcami i zapowiedział, że akcja będzie prowadzona "do skutku". Jednak główny koordynator operacji Carlos Ivan Marquez zwraca uwagę, że szanse odnalezienia kogoś żywego w ruinach domów, zalanych błotną lawiną, są bardzo niewielkie.
Rząd Kolumbii zorganizował specjalne transporty z pomocą dla ofiar powodzi. W sobotę prezydent kraju Juan Manuel Santos Calderon ogłosił w 350-tysięcznym Mocoa stan wyjątkowy.
fc