Afera Russiagate. Amerykańskie media wspominają o byłym prezydencie Polski
Nazwisko Aleksandra Kwaśniewskiego pojawiło się w Stanach Zjednoczonych w kontekście tak zwanego rosyjskiego śledztwa. Amerykańskie media donoszą, że były prezydent Polski mógł być wynagradzany z pieniędzy transferowanych przez byłego szefa sztabu wyborczego Donalda Trumpa, Paula Manaforta, który wcześniej pracował dla promoskiewskiego prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza. Aleksander Kwaśniewski stanowczo to dementuje.
2018-02-25, 07:12
Posłuchaj
Paul Manafort został oskarżony przez specjalnego prokuratora Roberta Muellera o nielegalne operacje finansowe, przestępstwa podatkowe i niedozwolony lobbing. Jeden z zarzutów mówi o tym, że przetransferował 2 miliony euro na działalność lobbingową, którą koordynował były kanclerz jednego z europejskich krajów. Politykiem tym był prawdopodobnie szef rządu Austrii w latach 2007-2008 Alfred Gusenbauer. Były premier Włoch Romano Prodi przyznał wczoraj, że współpracował z Gusenbauerem. Podkreślił jednak, że celem ich działalności było zbliżenie Ukrainy do Unii Europejskiej i że nic mu nie wiadomo, by pieniądze, które otrzymywał, pochodziły od Manaforta.
Były kanclerz Austrii potwierdził, że spotkał się z kilkoma członkami Kongresu w sprawie Ukrainy na zlecenie firmy lobbingowej Mercury Public Affairs. Ta sama firma w oświadczeniu dotyczącym działalności lobbingowej poinformowała, że organizowała spotkania edukacyjne dla członków Kongresu, ekspertów i dziennikarzy, w podczas których poza Prodim i Gusenbauerem występował Aleksander Kwaśniewski. W rozmowie z dziennikarzem "New York Times" Aleksander Kwaśniewski przyznał, że spotkał Paula Manaforta dwu lub trzykrotnie ponieważ był on doradcą prezydenta Janukowycza. - On nigdy nam nie płacił. Nie miałem z nim żadnych relacji finansowych - zapewnił były prezydent.
Akt oskarżenia przeciwko Paulowi Manafortowi nie stwierdza ani nie sugeruje, by działalność Aleksandra Kwaśniewskiego czy innych polityków europejskich naruszała prawo.
fc
REKLAMA
REKLAMA