Od wielu dni wyobraźnię internautów rozpala niezwykła budowa, jaka powstaje w samym sercu Puszczy Noteckiej, na terenie objętym ochroną Natura 2000. To potężny, prywatny zamek wielkością dorównujący temu z Malborka. Mam mieć aż 15 kondygnacji, znaleźć się ma w nim 50 sporych mieszkań, a na stałe ma go zamieszkiwać około 100 osób oraz 10 osób obsługi.
Mimo ogromu, to nie rozmiar zamku wzbudza największe emocje, a miejsce, w którym zamek powstaje. Inwestycja jest zlokalizowana w Puszczy Noteckiej, na terenie Natura 2000. To program, który powstał, by chronić wyjątkowe miejsca przyrodnicze oraz gatunki zwierząt uważane za cenne i zagrożone w skali całej Europy.
Decyzja na "tak"
Tereny Natury 2000 są - wydawałoby się - wyjątkowo chronione. Zgodnie z unijną dyrektywą, nie można na nich np. zezwolić na realizację przedsięwzięcia, którego wpływ na obszar Natura 2000 byłby "znacząco negatywny". Czy taką inwestyjcą mógłby być 15-kondygnacyjny zamek na jeziorze? Według Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Poznaniu - nie. RDOŚ w kwietniu 2015 roku stwierdził, że budowa - przy zachowaniu nałożonych warunków realizacji przedsięwzięcia nie powinna negatywnie oddziaływać na obszar Natura 2000.
Fot. Geoportal
"Pomimo iż użytkowanie terenu przeznaczonego pod inwestycję potencjalnie wiąże się z ryzykiem niepokojenia i płoszenia ptaków poprzez nadmierną jego penetrację, nie można wykazać negatywnego wpływu na żywotność ich populacji w rozpatrywanym obszarze Natura 2000" - czytamy w przygotowanym przez RDOŚ raporcie. Ponadto z raportu możemy się dowiedzieć, że "w związku z brakiem na omawianym terenie znaczących walorów przyrodniczych nie planuje się wykonywać szczególnych działań minimalizacyjnych".
Pod tym dokumentem podpisało się sześcioro naukowców, w tym prof. dr hab. Piotr Tryjanowski, dyrektor Instytutu Zoologii Uniwersytetu Przyrodniczniczego w Poznaniu. Warto dodać, że Prof. Tryjanowski, który zaakceptował budowę 15-kondygnacyjnego obiektu w Puszczy Noteckiej, całkiem niedawno protestował przeciwko rzekomej "dewastacji" przez rząd PiS Puszczy Białowieskiej.
Był też sygnatariuszem listu do premiera Morawieckiego, w którym można było przeczytać np., że "traktowanie Puszczy Białowieskiej jako źródła surowca na deski jest takim samym barbarzyństwem, jak traktowanie Wawelu jako składu materiałów budowlanych".
Średniowieczny zamek z fosą
Inwestorem zamku w Stobnicy na obszarze specjalnej ochrony ptaków w Puszczy Noteckiej jest spółka D.J.T. Sp. z o.o. z Poznania.
W piśmie, jakie przesłał do serwisu Money.pl prezes spółki D.J.T. Dymitr Nowak możemy przeczytać, że budowa to "normalna inwestycja deweloperska tyle, że o specyficznej architekturze. Budynek w swym charakterze nawiązuje do średniowiecznych zamków otoczonych fosą”.
Osuszanie i wycinka
Po opublikowaniu zdjęć zamku, internauci zaczęli swoje prywatne śledztwo. "A wiecie, że aby wybudować sztuczną wyspę, na której stoi zamek, osuszono na rok jezioro?" - napisał na Twitterze jeden z nich. Opublikował też zdjęcia jeziora Noteckiego z różnych lat. Wynika z nich, że w roku 2015 teren, na którym leży zbiornik wodny, był prawie suchy.
Kolejny zarzut: "Czy zauważyliście, że ten słynny zamek na terenach chronionych Natura 2000 ma już stworzony pas pod lądowisko?" - zapytał inny. "Kto pozwolił na wycinkę tysięcy drzew?" - dodał.
Kontrola ministerstwa
- Budząca kontrowersje budowa na terenie Puszczy Noteckiej będzie skontrolowana - zapowiedział we wtorek minister środowiska Henryk Kowalczyk.
- W związku z pojawiającymi się kontrowersjami, poleciłem Generalnemu Dyrektorowi Ochrony Środowiska wszczęcie pilnej kontroli procesu wydania tej decyzji. Ochrona polskiej przyrody jest kwestią nadrzędną i dlatego wszelkie postępowania w takich sprawach powinny być prowadzone w sposób przejrzysty i niepozostawiający pola do żadnych wątpliwości - powiedział na specjalnej konferencji szef resortu.
Podkreślił, że kontrola rozpocznie się już dziś. - Liczę na to, że jej wyniki dadzą jednoznaczną odpowiedź co do przebiegu procedury wydania decyzji, umożliwiającej budowę zamku - dodał.
tjak