Niemcy: oskarżony o zamach z 2000 roku został uniewinniony
Mężczyzna oskarżony o podłożenie w 2000 roku bomby na stacji kolejki miejskiej w Duesseldorfie na zachodzie Niemiec został uniewinniony z braku dowodów wystarczających do wydania wyroku skazującego - poinformował we wtorek sąd krajowy w tym mieście.
2018-07-31, 12:01
Prokuratura postawiła oskarżonemu zarzut usiłowania popełnienia morderstwa motywowanego ksenofobią w dwunastu przypadkach i domagała się dla niego dożywotniego więzienia. Argumentowano, że winę 52-latka udowodniono ponad wszelką wątpliwość poprzez szereg poszlak.
Obrona, która żądała uniewinnienia, oceniła, że "postępowanie dowodowe nie wykazało winy" jej klienta, a na miejscu przestępstwa nie znaleziono śladów jego obecności. Ponadto obciążające zeznania pochodziły od "całkowicie niewiarygodnych świadków", a w kilku przypadkach zostały wycofane lub złagodzone - wskazano.
Oskarżony jest "gadułą i kłamcą", ale nie niebezpiecznym prawicowym ekstremistą o cechach socjopaty, jak twierdzi oskarżenie - argumentowali adwokaci.
Podejrzany utrzymywał kontakty ze środowiskiem skrajnej prawicy i prowadził położony w pobliżu dworca sklep z militariami. Zatrzymano go wkrótce po zamachu, ale z braku dowodów zwolniono. Później został jednak aresztowany, bo chwalił się swoim czynem kompanom w więzieniu podczas odbywania kary za inne przestępstwo. W trakcie procesu twierdził, że w chwili ataku był w domu.
Do zamachu doszło 27 lipca 2000 roku krótko po godz. 15. Na stacji szybkiej kolejki miejskiej (S-Bahn) Wehrhahn w Duesseldorfie eksplodowała ukryta w plastikowej torbie bomba. Wskutek wybuchu ciężkie obrażenia odniosło 10 osób, w większości żydowscy migranci z Europy Wschodniej, którzy wracali do domów z lekcji języka niemieckiego. Zginęło nienarodzone dziecko, trafione w brzuchu matki w piątym miesiącu ciąży przez jeden z metalowych odłamków.
dcz
REKLAMA