Kontrowersje wokół szczepionki AstraZeneki. KE: decyzja należy do państw członkowskich
- Jeśli szczepi się miliony ludzi, nieuchronne jest pojawienie się rzadkich i poważnych przypadków chorobowych. Naszą rolą jest szybkie ich przeanalizowanie, by odpowiedzieć na pytanie, czy to efekt uboczny, czy też zbieg okoliczności - powiedziała szefowa agencji, która uważa, że można podawać szczepionki AstraZeneki.
00:38 10963208_1.mp3 Szefowa Europejskiej Agencji Leków o szczepionce AstraZeneki - relacja Beaty Płomeckiej (IAR)
Czytaj także:
"W Polsce nie zanotowano zgonów". Rzecznik MZ o szczepionce AstraZeneki
- Jesteśmy nadal absolutnie przekonani, że korzyści zaszczepienia AstraZenecą przewyższają ryzyko skutków ubocznych - powiedziała szefowa unijnej agencji. Dodała, że liczba przypadków zakrzepowo-zatorowych u zaszczepionych osób nie wydaje się wyższa niż w przypadku całej populacji.
Podkreśliła, że eksperci zbierają informacje z państw członkowskich i dopiero po pełnym przeanalizowaniu danych unijna agencja ogłosi swoją ocenę. - Musimy poznać fakty - podkreśliła Emer Cooke.
Poinformowała, że sprawdzana jest hipoteza, że zakrzepicę powoduje określona partia AstraZeneki. Dodała, że choć uwaga jest obecnie skupiana na preparatach brytyjsko-szwedzkiego koncernu, to agencja analizuje również skutki uboczne wszystkich szczepionek.
Ostateczna decyzja
Decyzja Europejskiej Agencji Leków w sprawie AstraZeneki ma być ogłoszona pojutrze, po nadzwyczajnym posiedzeniu jej władz i ekspertów. Emer Cooke powiedziała, że agencja ma dostarczyć naukową ocenę i ustalić, czy istnieje związek między szczepieniem a zakrzepami krwi, natomiast w gestii państw członkowskich leży decyzja czy wstrzymywać szczepienie, czy też je kontynuować.
pb