Dylemat USA: w Egipcie będzie dyktatura albo zapanują islamiści?
Eksperci twierdzą, że USA z jednej strony muszą popierać demokratyczne dążenia ulicy, z drugiej strony - wiedzą, że rządy Mubaraka gwarantują, że Egipt nie wpadnie w ręce islamistów.
2011-02-07, 16:23
Posłuchaj
Prezydent Stanów Zjednoczonych wyraził przekonanie, że kolejne egipskie władze pozostaną przyjacielem Ameryki. Barack Obama podkreślił, że Egipt nie cofnie się już do miejsca, w którym był jeszcze niedawno.
"Hosni Mubarak musi zostać"
Konsternację zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w krajach europejskich wzbudziła niedawna wypowiedź byłego amerykańskiego dyplomaty, który stwierdził, że Hosni Mubarak musi pozostać na stanowisku, aby przeprowadzić niezbędne reformy.
- Prezydent musi pozostać przy władzy, by pokierować tymi przemianami. Uważam, że wieloletnie przywództwo prezydenta Mubaraka jest tutaj bardzo istotne i jest teraz dla niego okazją do stworzenia spadku po sobie - mówił były amerykański ambasador w Egipcie Frank Wisner.
Słowa amerykańskiego dyplomaty stały w sprzeczności z oświadczeniami Baracka Obamy, który zaledwie kilka godzin wcześniej sugerował odejście Mubaraka.
- Proces zmian musi zacząć się już teraz i musi uzwględniać uniwersalne prawa Egipcjan oraz wolne i uczciwe wybory - mówił Obama.
Powiedział głośno co myślą Amerykanie
- Frank Wisner powiedział to, co myśli większość ekipy w Waszyngtonie - to musi być nasz człowiek w Egipcie, bo Egipt nie może pójść w kierunku niekontrolowanego rozwoju sytuacji - uważa Mariusz Borkowski z Polskiego Radia.
Egipt był do niedawna dla USA jednym z najważniejszych sojuszników na Bliskim Wschodzie. To właśnie ten kraj wielokrotnie uczestniczył jako mediator w bliskowschodnich rozmowach pokojowych. Egipska armia przez wiele lat była w ogromnym stopniu dofinansowywana przez USA, które oprócz pieniędzy dawały jej także nowoczesny sprzęt.
IAR,kk
REKLAMA