Aleksander Kwaśniewski ujawnia: psychopata chciał porwać moją córkę Olę
Psychopata wszystko dokładnie zaplanował i prawie mu się udało, gdyby nie pomoc dziekan uczelni, która w ostatniej chwili ukryła swoją studentkę w gabinecie - pisze "Fakt".
2011-04-08, 19:00
Dramatyczną historię ucieczki, nieprzespanych nocy i życia w strachu o życie córki ujawnia w "Fakcie" były prezydent. Po raz pierwszy Aleksander Kwaśniewski publicznie dziękuje tym, którzy pomogli jego rodzinie w tych trudnych momentach.
– Kilka razy dostawaliśmy listy z pogróżkami, że porwą nam dziecko – ujawnia Aleksander Kwaśniewski. – To były bardzo poważnie i groźnie brzmiące teksty. Dlatego kilka razy do akcji ochrony córki musiało wkroczyć Biuro Ochrony Rządu.
Funkcjonariusze BOR ochraniali prezydentównę, a specsłużby starały się odnaleźć człowieka, który groził porwaniem Oli. – Musieliśmy chronić Olę, ale jednocześnie działać tak, by mogła w miarę normalnie funkcjonować – potwierdza "Faktowi" wysoki rangą oficer BOR, który brał udział ochronie Oli Kwaśniewskiej.
Niestety, na samych pogróżkach się nie skończyło. Na prezydencką córkę naprawdę polował niezrównoważony psychicznie mężczyzna. W końcu zdecydował się zaatakować na uniwersytecie, gdzie studiowała Ola Kwaśniewska.
REKLAMA
– To była groźna sytuacja – opowiada były prezydent. – Pewnego dnia na uczelni pojawił się mężczyzna, który gorączkowo szukał naszej córki, wypytywał wszystkich, gdzie jest. Po tej informacji pani dziekan, której serdecznie dziękuję, zamknęła Olę w swoim gabinecie, tak, by ten człowiek nie mógł jej nawet spotkać. Mężczyzna ten został zatrzymany. Jak się później okazało, był niezrównoważony psychicznie.
"Fakt"/ aj
REKLAMA