Zakaz obejmie 20 mln Anglików, mieszkańców południowej i wschodniej części kraju. Nie będzie im wolno także myć wężem samochodu, napełniać basenu w ogrodzie czy cieszyć się fontanną i sadzawką. Firmy wodociągowe zamierzają dochodzić sądownie przestrzegania tych zakazów. Mandat za podlewanie wężem trawnika wynosi 1000 funtów.
Zobacz galerię: DZIEŃ NA ZDJĘCIACH>>>
Media cytują jednak przedstawicieli samych firm wodociągowych, którzy przyznają, że nie mają personelu, który mógłby prowadzić takie inspekcje. Wiele więc zależeć będzie od samodyscypliny Anglików.
Co dalej z Tamizą?
Tymczasem od miesiąca pojawiają się informacje o wysychaniu angielskich rzeczułek i strumieni i o zatrważających niskim poziomie wód w zbiornikach zaopatrujących Londyn i jego okolicę.
Obsługujące ten rejon firmy wodociągowe negocjują import wód z innych części kraju. Powstał już plan budowy rurociągu lub wykorzystania dawnych kanałów żeglugowych w celu sprowadzania wody z rzeki Severn w zachodniej Anglii do Tamizy.
gs