Dodał, że szczególną uwagę władze zwracają na "młodych uchodźców podróżujących w pojedynkę, którzy mogą stanowić łatwy łup dla islamistów" i łatwo ulec radykalizacji.
Jednocześnie szef Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji (BfV) podkreślił, że kontrwywiad nie dysponuje obecnie wiarygodnymi danymi, które wskazywałyby, że dżihadystyczne ugrupowania wykorzystały napływ uchodźców do zinfiltrowania struktur państwa.
Maassen wskazał, że demonstracje skrajnej prawicy i kontrprotesty lewicy mogą zaostrzyć napiętą sytuację w kraju.
Według danych BfV, liczba bojowników, którzy wyjechali z Niemiec, walczyli u boku Państwa Islamskiego (IS) w Syrii lub Iraku i wrócili do kraju, wzrosła w ciągu ostatnich trzech miesięcy z ponad 50 do ponad 70 osób.
Akcja przeciwko islamistom w Berlinie
Zwiększyła się także liczba islamistów, którzy wyjechali z Niemiec i zginęli w walce - z ok. 100 osób pod koniec czerwca do 120 obecnie. Pod koniec kwietnia było to 85 osób.
Dotychczas do Syrii i Iraku wyjechało z Niemiec 740 dżihadystów, w tym jedna piąta kobiet.
Wzrosła także liczba mieszkających w Niemczech ultrakonserwatywnych salafitów - z 7,5 tys. w czerwcu do 7,9 tys. obecnie.
Zaledwie na kilka godzin przed wystąpieniem szefa BfV niemiecka policja dokonała obław i przeszukań w ośmiu miejscach w Berlinie, wykorzystywanych przez podejrzanych islamistów do wspierania walki w wojnie domowej w Syrii.
RUPTLY/x-news
PAP/iz