- Widzieliśmy Mladicia, o którym słyszeliśmy, że jest chory. I na początku tak się przedstawił, że jest śmiertelnie chory, że nie może czytać, że był w szpitalu. Ale następnie zapomniał o tej taktyce, był agresywny, butny, arogancki - mówił adwokat, który wraz z kilkoma kobietami ze Srebrenicy przysłuchiwał się procesowi z trybun dla publiczności.
Były generał powiedział m.in., że "będzie bronił swojego kraju i Serbów, a nie tylko Ratko Mladicia". Zdaniem adwokata to pokazuje, że były dowódca bośniackich Serbów nie czuje się winnym, że będzie się starał pokazać, jako bohater Serbii.
Za miesiąc Ratko Mladić pojawi się znowu przed trybunałem. Będzie musiał zdeklarować, czy przyznaje się do winy. Na pierwszym posiedzeniu sędzia przedstawił mu już skrócony akt oskarżenia. Mladić powiedział, "że po raz pierwszy słyszy takie ohydne słowa".
Najcięższy zarzut ciążący na sądzonym w Hadze byłym serbskim generale to właśnie odpowiedzialność za zamordowanie prawie 8 tysięcy muzułmanów w Srebrnicy. Zbrodnia, do której doszło w 1995 roku, uznana została za ludobójstwo.
IAR,kk