W "NIE" znalazł się rzekomy stenogram rozmowy Donalda Tuska z Grzegorzem Schetyną. Politycy PO, w wulgarny sposób, mieli komentować między innymi stroje znanych osób. Jerzy Urban tłumaczył w środę w sądzie, że tekst był jedynie żartem. Jak podkreślił, żart się udał, bo wyobrażenie społeczne o stylu bycia władzy pokrywa się z wizerunkiem przedstawionym w artykule. Przedstawiciel premiera mecenas Magdalena Witkowska zaznaczyła, że tekst godzi w dobre imię Donalda Tuska i nie ma znaczenia dla sprawy, czy publikacja ukazała się z okazji 1 kwietnia. Jak podkreśliła, zwyczaj nie stoi przed przepisami prawa i nie uchyla ich nawet w takim dniu jak prima aprilis.
Sąd wyznaczył kolejną rozprawę na początek października. Przesłuchany wtedy zostanie, w charakterze świadka, jeden z autorów tekstu.
Zobacz galerię - Dzień na zdjęciach >>>
IAR/aj