Puchar Króla: Messi wrócił do treningów po tajemniczej kontuzji. Nie wiadomo, czy zagra z Realem
Głównym problemem Barcelony przed pierwszym półfinałowym meczem Pucharu Hiszpanii z Realem Madryt jest kontuzja najlepszego piłkarza katalońskiego zespołu Argentyńczyka Lionela Messiego. Poza tym, że ma kłopoty z prawą nogą, wiadomo niewiele.
2019-02-05, 20:38
Messi doznał urazu w spotkaniu hiszpańskiej ekstraklasy z Valencią, w którym jego zespół przegrywał 0:2, ale ostatecznie zremisował 2:2 dzięki dwóm bramkom Argentyńczyka.
W poniedziałek gwiazdor Barcelony, który prowadzi w ligowej klasyfikacji strzelców z dorobkiem 21 goli po 22 kolejkach, nie trenował z drużyną, a klub nie wydał żadnego komunikatu informującego o jego stanie zdrowia.
Do ćwiczeń z kolegami z zespołu Argentyńczyk wrócił we wtorkowe popołudnie. Na konferencji prasowej przed treningiem szkoleniowiec Barcelony Ernesto Valverde poinformował, że decyzja w sprawie ewentualnego występu Messiego zapadnie później.
- Nie mam odpowiedzi na żadne pytanie, które go dotyczy. Przed nami jeszcze jedna sesja treningowa i zobaczymy, co dalej - uciął szkoleniowiec.
Valverde uważa, że niezależnie od tego, czy Messi zagra, czy nie, w półfinale nie ma faworyta.
- Dwumecz jest sprawą otwartą. Mamy bardzo dobrych piłkarzy, wierzymy, że najlepszych na świecie, a rywale też dysponują znakomitymi zawodnikami. Jeśli Messi będzie zdrowy, zagra, jeśli nie będzie w stanie, to nie. Ale kwestia, kto jest faworytem, się nie zmieni - podkreślił trener "Dumy Katalonii".
Jego odpowiednik w Realu Madryt Santiago Solari przekonywał, że kontuzja Messiego, a także ważące się losy występu Francuza Ousmane'a Dembele, nie wpływają w żaden sposób na przygotowania do środowego spotkania na Camp Nou (godz. 21).
- Wiadomo, że najlepiej jest wtedy, gdy w meczu mogą wziąć udział wszyscy najlepsi piłkarze. Ale czy Messi wystąpi, czy nie - nie ma to znaczenia dla naszego sposobu gry - podkreślił argentyński szkoleniowiec.
Solari nie ma takich problemów, z jakimi zmaga się jego odpowiednik w Barcelonie. Na środowe spotkanie gotowi są wszyscy jego podopieczni z wyjątkiem Jesusa Vallejo, który i tak grywał rzadko. Niektórzy, jak np. Walijczyk Gareth Bale czy Marco Asensio, niedawno wrócili do składu po urazach.
- Trudniej jest wybrać podstawową jedenastkę, kiedy do dyspozycji są wszyscy, bo to oznacza, że trzeba kogoś skreślić. To jeden z najtrudniejszych aspektów pracy trenera - ocenił Solari.
Po raz ostatni Real i Barcelona spotkały się w październiku i wówczas Katalończycy wygrali 5:1. Bez Messiego w składzie, bo Argentyńczyk leczył wtedy pękniętą kość ręki. Był to ostatni mecz madrytczyków pod wodzą Julena Lopeteguiego, którego zastąpił właśnie Solari.
W ciągu najbliższego miesiąca "Królewscy" będą mieli trzy okazje do rewanżu: w środę na Camp Nou, w drugim spotkaniu półfinału Pucharu Hiszpanii 27 lutego w Madrycie oraz 2 marca w ekstraklasie, również na Santiago Bernabeu.
Barcelona to 30-krotny zdobywca Pucharu Króla, w tym w czterech ostatnich sezonach. Real walczy z kolei o pierwszy finał od 2014 roku.
- Uwielbiamy te rozgrywki i będziemy walczyć z takim samym zaangażowaniem od początku sezonu do ostatniego meczu. Spodziewamy się pięknego spotkania - w końcu to klasyk, na który czekają wszyscy - dodał Solari.
W drugiej parze półfinałowej rywalizują Betis Sewilla oraz Valencia. Pierwsze spotkanie - na stadionie Betisu Benito Villamarin - odbędzie się w czwartek, a rewanż - 27 lutego. Finał obecnej edycji rozgrywek zaplanowano na 25 maja również na obiekcie w Sewilli.
pm