X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
more_horiz
Wiadomości

Skok w góralskim uniformie, a potem szpaler. Tak Adam Małysz zakończył karierę skoczka

Ostatnia aktualizacja: 26.03.2019 12:34
Dokładnie osiem lat temu Adam Małysz oddał swój ostatni skok w karierze sportowej. 26 marca 2011 roku w Zakopanem odbył się pożegnalny benefis wybitnego skoczka narciarskiego.
Audio
  • Tomasz Zimoch w rozmowie z serwismenami Adama Małysza
  • Tomasz Zimoch w rozmowie z Adamem Małyszem po jego ostatnim konkursie PŚ w Planicy (nagranie archiwalne)
  • Relacja Tomasza Zimocha z ostatniego skoku Adama Małysza
Adam Małysz po zakończeniu kariery sprawdza się jako dyrektor w Polskim Związku Narciarskim
Adam Małysz po zakończeniu kariery sprawdza się jako dyrektor w Polskim Związku Narciarskim Foto: Marcin Kadziolka / Shutterstock.com

To właśnie w Zakopanem Adam Małysz oficjalnie zakończył sportową karierę. Na Wielkiej Krokwi "Orzeł z Wisły" oddał swój ostatni skok. Niestety pogoda uniemożliwiła rozegranie zawodów "Skoki do celu", które zaplanowano w ramach pożegnalnego benefisu.

Śnieżyca, która tuż przed rozpoczęciem zawodów nadciągnęła nad Zakopane, nie pozwoliła na skakanie z Wielkiej Krokwi. Padający śnieg zasypywał tory i skakanie w takich warunkach było niemożliwe. Zawodnicy symbolicznie zjechali z buli Wielkiej Krokwi, pierwszy na zeskoku pojawił się gospodarz turnieju ubrany w specjalnie przygotowany na ten występ "góralski kombinezon". 

Adam Małysz skoczył po raz ostatni, a zawodnicy, którzy oddali skoki przed mistrzem, utworzyli szpaler z nart, pod którym Małysz przejechał na zeskoku. 

Na konferencji prasowej Adam Małysz podkreślał, że nie wyobrażał sobie innego pożegnania z polską publicznością. 

W pikniku pod Wielką Krokwią uczestniczyło 20 tys. widzów, wielu kibiców miało doklejone wąsy, by uhonorować legendarnego skoczka.

Po benefisie, w jednej z zakopiańskich karczm odbyło się mniej oficjalne pożegnanie skoczka. Podczas spotkania z przyjaciółmi oraz ówczesną parą prezydencką, Adam Małysz, wśród wielu prezentów, otrzymał zestaw srebrnych sztućców na 12 osób z wygrawerowanymi inicjałami skoczka.

Bronisław Komorowski, który wręczał ten prezent, przekonywał, że taki upominek się przyda, bo Adam Małysz będzie mógł teraz więcej jeść.

Tego samego dnia, przed benefisem pod Wielką Krokwią, Adam Małysz na uroczystej sesji rady miasta Zakopanego odebrał tytuł Honorowego Obywatela Zakopanego.

Sportowiec od urodzenia

Urodzony w Wiśle w 1977 roku Małysz już jako trzylatek zaczął jeździć na nartach zjazdowych. Będąc w przedszkolu budował ze śniegu miniaturowe skocznie i próbował z nich się odbijać.

Był skazany na sport, a miłość do nart wpajano mu od urodzenia. Pradziadek miał własną skocznię, na której najlepsi beskidzcy zawodnicy osiągali odległości w granicach 50 m. Ojciec był kierowcą w klubie sportowym Wisła, a wujek - Jan Szturc - najpierw znanym skoczkiem, a po zakończeniu kariery - trenerem.

W 1984 roku Małysz rozpoczął naukę w szkole podstawowej w Wiśle-Głębcach. Łączył ją z uprawieniem sportu - skoków i kombinacji norweskiej w klubie KS Wisła oraz piłki nożnej w uczniowskiej sekcji. Trzyletnią szkołę zasadniczą skończył w Ustroniu ze specjalnością blacharz-dekarz.

Rok 1994 był dla niego przełomowy. Wywalczył mistrzostwo Polski w skokach w Zakopanem i wicemistrzostwo juniorów w kombinacji, ale trener Szturc zdecydował, że ze względu na drobną budowę ciała Adam musi się poświęcić jednej dyscyplinie. Wątpliwości nie było - wybór padł na skoki, ale i tu nie było łatwo. Mały, drobny, miał kłopoty z dopasowaniem nart i butów. Nie brakowało mu jednak zapału i talentu.
W 1994 roku znalazł się w reprezentacji powadzonej przez Czecha Pavla Mikeskę.

Trudne początki

Pierwszą imprezą, w której wystartował, był Turniej Czterech Skoczni. Wyjazd sponsorowali mu trener i sąsiedzi. To nie były wyrzucone pieniądze. W konkursie w Innsbrucku zajął wysokie jak na debiutanta, 17. miejsce. W mistrzostwach świata w kanadyjskim Thunder Bay wyniki też były dobre - 11. miejsce na średnim obiekcie i 10. na dużym.

16 marca 1996 roku Małysz odniósł pierwsze zwycięstwo w zawodach PŚ w Oslo-Holmenkollen. W tym samym roku stanął na podium także w Iron Mountain (drugi), w Falun (drugi) i w Lahti (trzeci). W klasyfikacji generalnej PŚ na koniec sezonu uplasował się na siódmej pozycji.

Pierwszy wywiad

W styczniu 1997 roku Małysz zaręczył się z Izabelą Polok. 14 czerwca w kościele ewangelicko-augsburskim w Wiśle odbył się ślub, a 31 października urodziła się im córka Karolina.

- To jest chwila jedna na całe życie. Wisła, 14 czerwca 1997 roku. Widzę, jak rodzice witają nas chlebem i solą. Tłuczemy kieliszki na szczęście. Niosę żonę na rękach. Na naszym weselu przez trzy dni bawiło się 120 osób. A potem pochmurny 31 października w tym samym roku. Na świat przychodzi Karolinka. Miałem ledwie 20 lat, Iza - 19. Ludzie dziwili się, że tacy młodzi skaczemy na głęboką wodę, a ja psychicznie bardzo szybko dojrzewałem - wspominał w jednym z wywiadów.

Blisko załamania kariery

Kolejne dwa lata - 1998 i 1999 - nie były udane dla skoczka z Wisły, który myślał nawet o zakończeniu kariery. W igrzyskach w Nagano zajął na średniej skoczni 51., a na dużej - 52. miejsce. W klasyfikacji generalnej PŚ był dopiero 30., a w 1999 roku - 43.
Pod kierunkiem nowego trenera reprezentacji Apoloniusza Tajnera, współpracując ze Szturcem, psychologiem dr. Janem Blecharzem i fizjologiem prof. Jerzym Żołądziem, Małysz zaczął skakać lepiej. Na otwarcie sezonu 2000/2001 polscy skoczkowie pojechali do Kuopio. O pobycie w fińskim mieście Małysz pamięta do dziś. Po wygraniu serii kwalifikacyjnej tuż przed konkursem został zdyskwalifikowany za zbyt długie narty. Falstart nie spowodował załamania sportowca, a jego forma rosła powoli, by wystrzelić w Turnieju Czterech Skoczni.

Murowanym faworytem imprezy był prowadzący w klasyfikacji generalnej PŚ Martin Schmitt. Niemiec zgodnie z przewidywaniami wygrał pierwszy konkurs w Oberstdorfie, a Małysz był czwarty, ale w pozostałych zawodach role się odwróciły. Małysz triumfował w Innsbrucku i Bischofshofen i po raz pierwszy w historii TCS Polak zdobył trofeum.
Do końca sezonu Małysz utrzymał znakomitą formę. Po TCS dwukrotnie wygrał zawody PŚ w lotach w czeskim Harrachovie, a po kolejnym zwycięstwie w Salt Lake City wyprzedził Schmitta w klasyfikacji generalnej PŚ. Do końca sezonu prowadzenia nie oddał. Został pierwszym polskim zdobywcą Kryształowej Kuli.

Adam Małysz Najważniejsze jest oddanie dwóch równych skoków

Poszedł za ciosem

W lutym 2001 roku zdobył w Lahti dwa medale mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym - złoty na obiekcie K-90 i srebrny na K-116. Były to pierwsze medale MŚ reprezentantów Polski od 1978 roku, kiedy Józef Łuszczek wywalczył złoto w biegu narciarskim na 15 km i brąz na 30 km.

W sezonie 2001/2002 dominowali Małysz i Niemiec Sven Hannawald. Polak był lepszy w zawodach poprzedzających TCS - w dziewięciu aż sześciokrotnie stawał na najwyższym stopniu podium. Forma Hannawalda eksplodowała podczas Turnieju Czterech Skoczni. We wszystkich konkursach Niemiec wygrywał zdecydowanie. Małysz przeżywał w tym czasie niewielki kryzys, zajmował miejsca w ścisłej czołówce, ale nie był w stanie wygrać ze znakomicie dysponowanym rywalem.

Igrzyska w Salt Lake City wymusiły przerwę w rywalizacji o Kryształową Kulę. Małysz nie zawiódł. W pierwszym konkursie na średniej skoczni wywalczył brązowy medal. Był to pierwszy medal olimpijski reprezentanta Polski od 1972 roku, kiedy złoto w konkursie skoków zdobył Wojciech Fortuna. W zawodach na dużej skoczni został wicemistrzem olimpijskim.

Po igrzyskach skoczkowie wrócili do rywalizacji w PŚ. Wszystko rozstrzygnęło się 15 marca w Trondheim. Małysz wyprzedził Hannawalda i dzięki temu na dwa konkursy przed końcem rywalizacji po raz drugi z rzędu zapewnił sobie triumf w klasyfikacji generalnej.

W sezonie 2002/2003 Małysz znowu ścigał się z Hannawaldem. W całym cyklu wygrał trzy konkursy. Niemiec triumfował sześciokrotnie, ale zdarzały mu się także potknięcia. Niemiec stracił cenne punkty, opuszczając więcej zawodów niż Małysz. Efekt - trzecia Kryształowa Kula dla Polaka.

2003 rok to także niezapomniane MŚ w Val di Fiemme. Na skoczni w Predazzo Małysz dwukrotnie deklasował rywali. Trenerzy innych ekip mówili, że jego skoki są "nie z tej planety". Pozostawało tylko czekać, co przyniesie następny sezon.

Kolejne trudne momenty

Po trzech wspaniałych latach przyszedł jednak kryzys. W kolejnym sezonie Adam nie wygrał żadnych zawodów, a na podium był tylko cztery razy. Pod koniec sezonu miał także groźny upadek w Salt Lake City i opuścił kilka ostatnich konkursów. W klasyfikacji generalnej był 12.

W kolejnych dwóch sezonach trenerem Małysza był Austriak Heinz Kuttin. W pierwszym skoczek z Wisły był czwarty w Pucharze Świata, ale z mistrzostw świata w lotach z Oberstdorfu wrócił bez medalu. Podobnie jak z igrzysk w Turynie. Rozczarowania zawodami olimpijskimi nie powetował sobie w Pucharze Świata - był dziewiąty.
Początki współpracy z ostatnim szkoleniowcem, doświadczonym Hannu Lepistoe, były obiecujące. W sezonie 2006/2007 zdobył złoty medal mistrzostw świata w Sapporo i po raz czwarty sięgnął po Kryształową Kulę w PŚ.

Gdy kolejny rok nie był tak udany (Małysz nie stanął na podium), podziękowano Lepistoe za współpracę, a pieczę nad kadrą objął dwa lata starszy od Małysza, były kolega z kadry Łukasz Kruczek. Nie był to jednak krok w dobrym kierunku. Początek sezonu był słaby i po rozmowach z władzami Polskiego Związku Narciarskiego zdecydowano się powrócić do sprawdzonej koncepcji.

Karierę zakończył po sezonie 2010/2011, w którym zdobył ostatni, brązowy medal mistrzostw świata (wywalczony na skoczni w Holmenkollen).

Lepistoe inspirował Małysza

Fin stał się indywidualnym szkoleniowcem najlepszego polskiego skoczka, a ten wrócił do bardzo dobrego skakania. Nie tylko jednak wyniki były ważne. Małysz uwierzył, że znowu może wygrywać, i znalazł potrzebną do tego motywację. Otwarcie zaczął nie tylko mówić o złotym medalu w Vancouver, ale także o kontynuowaniu kariery. Dwa wicemistrzostwa olimpijskie w Vancouver w 2010 roku potwierdziły trafność decyzji w sprawie Lepistoe.

W ostatnim swoim sezonie Małysz wygrał jeden konkurs - w Zakopanem i wywalczył trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. W skokach narciarskich osiągnął wszystko oprócz... najcenniejszego trofeum - olimpijskiego złota.

Przez Niemców nazywany "królem Weissflogiem II", przez Austriaków - "Goldberger Wschodu", w swojej ojczyźnie doczekał się wielu przydomków. Najbardziej powszechny to "Orzeł z Wisły", od miejsca urodzenia.

Małysz jest skromny, pracowity, uśmiechnięty i życzliwy. Sukcesy go nie zmieniły. Pozostał sobą. Za to kochają go nie tylko Polacy, którzy ubrani w biało-czerwone barwy, z transparentami i trąbkami jeździli za nim po całym świecie.

- To dzięki kibicom czerpałem motywację do dalszych treningów. Zawsze mnie wspierali i wiedziałem, że mogę na nich liczyć w każdej sytuacji, nawet jak nie wypadałem najlepiej - mówił Małysz.

Nowa rola Adama Małysza

Jako zawodnik Małysz stronił od kontaktów z mediami, po latach wspominając, iż rozmowy z dziennikarzami go stresowały. Nieustannie powtarzał w wywiadach, że "najważniejsze jest oddanie dwóch równych skoków”.

Swobody w kontaktach z dziennikarzami nabrał po zakończeniu kariery zawodniczej. Najpierw, jako kierowca rajdowy, gdy startował aż pięciokrotnie w terenowym Rajdzie Dakar, a potem już jako dyrektor PZN do spraw skoków i kombinacji norweskiej. Nową funkcję objął w 2016 roku.

- Na początku nie wiedziałem, co będę robić. Funkcja dyrektora kojarzy się raczej z siedzeniem w biurze, ale ja od razu powiedziałem, że w ten sposób nie będę pracować. Chciałem być blisko zawodników, stać się trochę pośrednikiem między nimi a związkiem. Staram się także pomagać swoim doświadczeniem - wyjaśnia mistrz, którego pracę doceniają młodsi koledzy. - Adam wykonuje naprawdę dobrą pracę. Jest osobą, której potrzebowaliśmy, jest dobrym menedżerem zespołu, "ogarnia" media, żeby nas nie zadusiły. To bardzo wygodna sytuacja - uważa trzykrotny mistrz olimpijski - Kamil Stoch.


ah, PolskieRadio.pl 

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

PŚ w skokach: Stefan Horngacher rozstaje się z polską kadrą. Michal Doleżal następcą Austriaka

Ostatnia aktualizacja: 24.03.2019 13:00
Zgodnie z wcześniejszymi przewidywaniami Stefan Horngacher nie będzie dalej prowadził kadry polskich skoczków. Austriak poinformował o swojej decyzji po zakończeniu niedzielnego konkursu PŚ w Planicy na antenie TVP Sport. 49-latek podejmie pracę z niemiecką kadrą, z kolei jego miejsce zajmie Czech Michal Doleżal. 
rozwiń zwiń

Czytaj także

PŚ w skokach: nowy trener polskiej kadry, kim jest Michal Doleżal? [SYLWETKA]

Ostatnia aktualizacja: 24.03.2019 17:38
Czech Michal Doleżal zastąpił Austriaka Stefana Horngachera w roli trenera kadry polskich skoczków - poinformował w TVP dyrektor sportowy Polskiego Związku Narciarskiego Adam Małysz.
rozwiń zwiń

Czytaj także

PŚ w skokach: niemiecki trener odmówił Polakom. "Zastanawiał się bardzo długo"

Ostatnia aktualizacja: 24.03.2019 18:26
Dotychczasowy asystent Stefana Horngachera Michal Doleżal bedzie nowym szkoleniowcem kadry A skoczków narciarskich. Adam Małysz zdradził, że Polski Związek Narciarski prowadził też rozmowy m.in. z Ronny'm Hornschuhem, ale niemiecki szkoleniowiec nie zdecydował się na podjęcie pracy w naszym kraju. - Uznał, że musi kontynuować pracę w Szwajcarii - powiedział Małysz. 
rozwiń zwiń

Czytaj także

PŚ w skokach: piękny gest reprezentantów Polski. Przekazali trofeum Horngacherowi

Ostatnia aktualizacja: 24.03.2019 19:13
Austriak Stefan Horngacher, który w niedzielę ogłosił, że nie będzie dłużej trenerem kadry polskich skoczków narciarskich, otrzymał na własność trofeum za zdobycie Pucharu Narodów, którego klasyfikację wygrali biało-czerwoni. O oddaniu Horngacherowi trofeum w podzięce za wspaniałą, trzyletnią pracę zdecydowała cała drużyna. 
rozwiń zwiń

Czytaj także

PŚ w skokach: z tego zapamiętamy tę zimę. Pięć momentów sezonu 2018/2019

Ostatnia aktualizacja: 25.03.2019 11:51
Sezon 2018/2019 Pucharu Świata w skokach narciarskich to już historia. Fenomenalny Ryoyu Kobayashi, kapitalna pogoń Dawida Kubackiego na mistrzostwach świata w Seefeld czy odejście trenera Stefana Horngachera. Między innymi z tego zapamiętamy minioną zimę. W krótkim podsumowaniu wybraliśmy pięć momentów, które najbardziej zapadły nam w pamięć. 
rozwiń zwiń

Czytaj także

PŚ w skokach. Tajner podsumował rządy Horngachera: wydobył potencjał z zawodników, oni zrobili sukces sportowy

Ostatnia aktualizacja: 25.03.2019 15:32
- To były trzy najlepsze lata polskich skoków, ale trzeba też pamiętać, że na te trzy lata złożyło się piętnaście poprzednich, kiedy Adam Małysz rozpoczął swoje wielkie sukcesy - mówi w rozmowie z Polskim Radiem Apoloniusz Tajner, prezes Polskiego Związku Narciarskiego. W niedzielę w Planicy zakończył się sezon 2018/2019 w skokach narciarskich. Zawody w Słowenii były także ostatnimi, w jakich w roli trenera reprezentacji Polski wystąpił Stefan Horngacher.
rozwiń zwiń