Awantura o budynek w centrum Warszawy. Smród, odcięta woda i pobity hydraulik
Wieloletni spór o budynek przy Solcu 50 w Warszawie wszedł w kolejną, ostrą fazę. W sobotę podczas prac przy instalacji wodnej doszło tam do szarpaniny między hydraulikiem a administratorem. To najnowsza odsłona konfliktu, który - jak mówią jego uczestnicy - trwa od kilku lat i z biegiem czasu obejmuje coraz więcej wątków i stron.
Jan Olendzki
2026-05-04, 19:00
Awantura o dostęp do wody w Warszawie. Doszło do szarpaniny. "Zakuli go w kajdany"
Do zdarzenia doszło w trakcie prac, które miały przywrócić dostęp do wody w lokalach usługowych skonfliktowanych z administracją. Hydraulik Ryszard Budek, wykonujący zlecenie, opisuje, że interwencja zakończyła się przemocą.
- Administrator szarpnął się do tyłu, klucze, które miał na smyczy na szyi, oderwały się i z pięścią mi sprzedał, rozciął usta, a całe zajście zakończyło się interwencją służb - wyjaśnił. Na miejsce - jak dodaje - "przyjechała policja na sygnale, rozbroili go, zakuli w kajdany", a on sam trafił na opatrzenie ran i szycie.
Posłuchaj
Z jego relacji wynika również, że same prace były przygotowane formalnie i miały stanowić rozwiązanie problemu braku wody. Podkreśla, że "jest na to zrobiona dokumentacja, są pozwolenia, wszystko jest legalnie", a wcześniejsze odcięcie dostępu do instalacji nie było - jego zdaniem - wynikiem rzeczywistej awarii. Jak mówi, "to jest prosta robota hydrauliczna, która trwa 10 minut", jednak - według niego - woda nie była przywracana celowo.
Właściciele mówią wprost: to uporczywe nękanie
Właściciele lokali usługowych widzą w sobotnim incydencie kolejny etap narastającego konfliktu. Jak opowiada współwłaścicielka jednego z lokali Ola Andrychowicz, spór zaczął się kilka lat temu, gdy "jedna rodzina wykupiła większość udziałów w tym budynku" i przejęła zarządzanie nieruchomością. Od tego czasu - jak twierdzi - napięcia systematycznie rosną i wychodzą poza kwestie formalne. Jej zdaniem "działania eskalują, już nie tylko finansowo-prawne, ale również działania nielegalne, mające charakter rzeczywiście uporczywego nękania".
Posłuchaj
Wśród przykładów takich działań wymienia m.in. incydenty z uciążliwymi substancjami zapachowymi. Jak mówi, dochodziło do "rozlewania kwasu masłowego, uciążliwego zapachu, którego się nie da wytrzymać". Właściciele lokali wskazują też na problemy z dostępem do wody, części wspólnych oraz informacji o finansach wspólnoty.
Brama komplikuje życie mieszkańcom
Jednym z najbardziej widocznych elementów sporu pozostaje brama zamontowana w prześwicie budynku. Jak opisywały wcześniej media, jej instalacja ograniczyła przejazd i przejście dla mieszkańców sąsiednich kamienic oraz służb. W tle pojawiły się także spory o opłaty za korzystanie z przejścia i dostęp do nieruchomości. Sprawa była zgłaszana do urzędu dzielnicy Śródmieście i miejskich jednostek, a część wątków trafiła do sądu.
Administrator budynku, powołując się na toczące się postępowanie w sprawie, odmówił udzielenia nagranej wypowiedzi. W przekazanym Polskiemu Radiu stanowisku wskazał, że z dotychczas zgromadzonych informacji - w tym z braku wymaganej dokumentacji - wynika, iż prowadzone prace hydrauliczne noszą znamiona samowoli budowlanej i mogą stanowić naruszenie prawa.
Administrator: to ja zostałem zaatakowany
Administrator podkreślił, że do zdarzenia doszło w trakcie wykonywania przez niego obowiązków służbowych, polegających na dokumentowaniu nielegalnych prac ziemnych. Jak relacjonuje, w tym czasie został zaatakowany przez osobę wykonującą te prace.
W związku z zaistniałą sytuacją administrator złożył zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa rozboju i deklaruje współpracę z organami ścigania w celu pełnego wyjaśnienia sprawy. Policja zna sprawę, ale na razie jej nie komentuje. O konflikcie wiedzą również władze Warszawy i urząd dzielnicy Śródmieście. Spór przy Solcu 50 pozostaje nierozwiązany, a ostatnie wydarzenia pokazują, że napięcie między stronami nie maleje.
- Wypadek pod Pruszkowem. 18-latka spadła z dachu pociągu
- Atak nożownika na koncercie Ich Troje we Włocławku. Są ranni
- Eko Patrol uratował pisklęta. Wypadek w Łazienkach Królewskich
Źródło: Jan Olendzki/Polskie Radio