X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
more_horiz
Wiadomości

Katarzyna Kawa nabiera mocy ... z wiekiem. "Są dziewczyny, które najlepszy tenis grają mając 30 lat"

Ostatnia aktualizacja: 30.07.2019 21:20
- W ogóle się swoim wiekiem nie stresuję nie uważam też, że powinnam zostać z tego powodu skreślona. A niektórzy to już zrobili (...) Podczas Wimbledonu zobaczyłam na żywo zawodników ze światowej czołówki, nigdy wcześniej nie miałam takiej okazji. To mi dało dużego "kopa", ale sukces na Łotwie to wszystko przebił. Pokazał mi, że mogę być wyżej niż nawet sama myślałam - mówi Katarzyna Kawa, która przez 9 lat przebijała się do głównej drabinki turnieju WTA, a jak już to się jej udało, zagrała w finale. 
Audio
  • Sakowicz-Kostecka chwali postawę Katarzyny Kawy w finałowym spotkaniu (IAR)
  • Była tenisistka Joanna Sakowicz-Kostecka podkreśla, że dobry występ na Łotwie może być przełomem w karierze 26-letniej Kawy (IAR)
Katarzyna Kawa
Katarzyna KawaFoto: screen/Instagram?Katarzynakawa
  • Według danych WTA, od 2010 roku Katarzyna Kawa 12-krotnie próbowała swych sił w kwalifikacjach do turniejów tego cyklu, ale do głównej drabinki przebiła się dopiero w 13. podejściu i dotarła do finału imprezy w Jurmale (Polka przegrała po bardzo zaciętym meczu)
  • Katarzyna Kawa dniosła życiowy sukces, który mocno ją zmotywował 
  • Kawa zyskała 180 punktów rankingowych, co sprawiło, że przesęła się z zajmowanego dotychczas 194. miejsca na 128. pozycję
  • Kawa ma 26 lat, jej karierę zastopowała operacji barku którą przeszła dwa lata temu, chociaż, z drugiej strony zdecydowała się na tę operację, by dalej trenować i okazuje się, że była to przełomowa decyzja tenisistki 


Po tak udanym debiucie w głównej drabince turnieju WTA bardziej musi odpocząć pani ciało czy głowa?

Katarzyna Kawa: Głowa, bo bardzo dużo się działo. Eliminacje były rozgrywane od rana, a w turnieju głównym spotkania - przez umowę z telewizją - rozpoczynały się nieraz bardzo późno. Zdarzało mi się wychodzić na kort o godz. 22 czy 23. Nigdy wcześniej nie grałam o takiej porze. Po meczu trzeba jeszcze trochę rzeczy zrobić, potem ciężko zasnąć, więc chodzi się zmęczonym. Przerobiłam tam chyba wszystkie możliwe scenariusze.

Katarzyna Kawa Bardzo długo walczyłam z przejściem takiej osobistej bariery, którą było miejsce w czołowej "200" listy WTA. Znalezienie się w niej pozwala na udział w eliminacjach Wielkiego Szlema. Od zawsze moim marzeniem było, by wziąć udział w imprezie tej rangi i spełniło się ono podczas French Open. W tym momencie wszystkie moje blokady zniknęły i zaczęłam mieć jeszcze większą frajdę z gry w tenisa


Czy sukces w Jurmale był dla pani zaskoczeniem? 

K.K.: Zaskoczył mnie sposób, w jaki wygrywałam mecze. Bo pierwsza runda kwalifikacji było bardzo ciężka. Zwyciężyłam, będąc właściwie na wylocie z turnieju. W głównej drabince na początek znów miałam bardzo trudny mecz. Z kolei w trzech kolejnych zwyciężyłam w dwóch setach praktycznie w godzinę. Wiedziałam, że mnie stać na wygranie tych spotkań, ale nie sądziłam, że będę grać na tyle dobrze, iż tak będą wyglądać wyniki.


Już chyba wcześniejsze wyniki w tym sezonie zwiastowały, że z pani formą jest coraz lepiej...

K.K.: Dwa tygodnie temu dotarłam do półfinału challengera. Wygrałam tam z rywalką z Top100. Wcześniej byłam blisko przejścia eliminacji Wimbledonu i debiutu w głównej drabince Wielkiego Szlema. W Londynie zobaczyłam na żywo zawodników ze światowej czołówki, nigdy wcześniej nie miałam takiej okazji. To też mi dało dużego "kopa", ale sukces na Łotwie to wszystko przebił. Pokazał mi, że mogę być wyżej niż nawet sama myślałam.

A co pani wcześniej zakładała?

K.K.: Bardzo długo walczyłam z przejściem takiej osobistej bariery, którą było miejsce w czołowej "200" listy WTA. Znalezienie się w niej pozwala na udział w eliminacjach Wielkiego Szlema. Od zawsze moim marzeniem było, by wziąć udział w imprezie tej rangi i spełniło się ono podczas French Open. W tym momencie wszystkie moje blokady zniknęły i zaczęłam mieć jeszcze większą frajdę z gry w tenisa. Okazało się, że dopiero co weszłam do Top200, a miesiąc później wygrywam z rywalkami z "100". Nie byłam w stanie tego przewidzieć.

Po przejściu ze startów w imprezach niższej rangi do zawodów WTA i Wielkiego Szlema czuła pani stres związany z nowymi, nieznanymi realiami?

K.K.: Ich otoczka jest zupełnie inna. Dużo większa stawka meczów, ludzie, bardzo dużo się dzieje dookoła tych spotkań. To nie tak, że nie mam w takiej sytuacji nic do stracenia, bo nagle gram spotkania o dużo więcej punktów rankingowych i o dużo większe nagrody finansowe. O tym jednak nie można myśleć. Potrzebowałam trochę czasu, by się do tego przyzwyczaić, odciąć się od pewnych rzeczy i nauczyć się grać na dużych kortach, bo dla mnie to też jest wciąż coś nowego.

Wspomniała pani o otoczce turniejów. Podczas imprez ITF na trybunach dominują małe grupki kibiców?

K.K.: To zależy od kraju i kultury, np. w USA na trybunach zasiada sporo osób, ale są kraje, w których w ogóle nikt się nie interesuje taką rywalizacją. Czasami wyglądało to tak, że grałam finał i oglądało go tylko... dwóch sędziów. Wtedy się nawet ciężko zmotywować, bo nie do końca człowiek czuje, że walczy się o tytuł. Właśnie z takich turniejów bierze się samozaparcie, wewnętrzną siłę, to hartuje.



Miała pani kiedyś kłopot z pewnością siebie?

K.K.: Jak każdy zawodnik. Bardzo długo szukałam swojej drogi jako tenisistka, swojego stylu gry. Miałam różnych trenerów, próbowałam różnych podejść. Od pewnego czasu widziałam, że gram coraz lepiej, ale bariera pozostawała. Pokonałam ją podczas imprez ITF w USA, gdzie zagrałam bardzo dobrze i dzięki temu wskoczyłam do "200" światowego rankingu.

Na pani drodze pojawiały się wcześniej kontuzje...

K.K.: W przeszłości dwa razy zbliżałam się do Top250, ale zdrowie nie pozwoliło mi iść dalej. Niecałe dwa lata temu przeszłam operację barku i ona była momentem, kiedy decydowałam, czy chcę w ogóle kontynuować karierę. W przeciwnym wypadku nie byłoby sensu poddawać się zabiegowi. Postanowiłam dać sobie jeszcze jedną szansę i po tej operacji wróciłam z podwójną motywacją. Mimo że zaczynałam wówczas od turniejów ITF z pulą nagród 15 tys. dolarów, czyli absolutnie najniższej rangi. Nie było to łatwe, ale przebijałam się krok po kroku i tak to trwa aż do teraz.

Wyświetl ten post na Instagramie.

😃 @wimbledon 2nd round of #qualifying tomorrow. I received so many messages. Thank you for support!

Post udostępniony przez Katarzyna Kawa (@katarzynakawapl)



Miała pani przygotowany plan B?

K.K.: Studiowałam fizjoterapię. Nie skończyłam jej, jestem na trzecim roku. Miałam jakiś pomysł, by w to iść dalej, mam też bardzo dużo doświadczenia w styczności ze sportem. Jednak w momencie, kiedy zdecydowałam się jeszcze raz spróbować z tenisem, to zaangażowałam się na sto procent i staram się robić to najlepiej jak potrafię. To, że teraz tak dobrze się układa, daje mi bardzo dużą satysfakcję. Moim wielkim marzeniem było zagrać na kortach im. Rolanda Garrosa w Paryżu. Spełniłam je i zobaczyłam, że mogę więcej. To było, szczerze mówiąc, największym przeżyciem w mojej tenisowej karierze.

Jakie cele pani stawia teraz przed sobą? Trochę musiała pani poczekać na swój przełomowy moment w karierze...

K.K.: Zdaję sobie sprawę, że zajęło mi to dużo czasu, ale też nie uważam, że powinnam zostać z tego powodu skreślona. A niektórzy to już zrobili. Niektóre dziewczyny swój najlepszy tenis grają, gdy mają po 30 lat. Wciąż więc przede mną trochę czasu na rozwój i w ogóle się swoim wiekiem nie stresuję. Moim kolejnym marzeniem jest występ na igrzyskach w Tokio. To ambitny cel. Plusem jest to, że będę teraz grała w coraz większych turniejach, będę się też łapać do głównych drabinek niektórych imprez bez eliminacji. Chciałabym też w przyszłym sezonie mieć zapewnione miejsce w głównej drabince Wielkiego Szlema.

ah, PAP, IAR

Zobacz więcej na temat: Tenis WTA SPORT
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

WTA: popołudnie z Kawą. Debiutantka z Polski zagra o pierwszy tytuł w karierze

Ostatnia aktualizacja: 28.07.2019 08:57
Debiutująca w turnieju rangi WTA Katarzyna Kawa dotarła do finału rozgrywanej na Łotwie impezy Baltic Open. W niedzielnym meczu Polka zmierzy się z reprezentantką gospodarzy Anastasiją Sevastovą.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Ranking WTA: ogromny awans Katarzyny Kawy. Polka coraz bliżej czołowej setki

Ostatnia aktualizacja: 29.07.2019 11:38
Katarzyna Kawa, dzięki dojściu do finału turnieju w łotewskiej Jurmali, awansowała w rankingu WTA ze 194. na 128. pozycję. Najwyżej sklasyfikowane z polskich tenisistek są wciąż Iga Świątek i Magda Linette, które jednak spadły na niższe lokaty. Prowadzi zwyciężczyni French Open Australijka Ashleigh Barty. 
rozwiń zwiń

Czytaj także

WTA: Iga Świątek pokazała pazurki. Udany początek amerykańskiego tournee

Ostatnia aktualizacja: 29.07.2019 21:41
Iga Świątek wygrała z Tunezyjką Ons Jabeur 4:6, 6:4, 6:4 w pierwszej rundzie turnieju tenisowego WTA na twardych kortach w Waszyngtonie (pula nagród 250 tys. dolarów). 
rozwiń zwiń