Orban nie gryzł się w język. "Ukraina to państwo terrorystyczne"

Premier Węgier nazwał Ukrainę państwem terrorystycznym. Viktor Orbán przekonywał swoich wyborców o słuszności swojej decyzji o zakręceniu kurka z gazem wysyłanym na Ukrainę. Węgierscy eksperci do spraw energetycznych zwracają uwagę na problemy związane z tymi działaniami.

Piotr  Piętka

Piotr Piętka

2026-03-26, 08:34

Orban nie gryzł się w język. "Ukraina to państwo terrorystyczne"
Premier Węgier: Ukraina to bardzo niebezpieczny kraj. Foto: REUTERS

"Nie pozwolimy na szantaż"

Viktor Orbán na wiecu wyborczym w Ostrzyhomiu przypomniał, bez zwracania uwagi na kontekst rosyjskiej napaści na Ukrainę, że Ukraińcy zaatakowali rurociąg Nordstream, a teraz wstrzymują dostawy ropy naftowej rurociągiem Przyjaźń. Powtórzył też tezę, że ukraińskie władze chcą dokonać sabotażu gazociągu Turkstream, aby szantażować Węgry.

- To jest państwo terrorystyczne. Pytanie brzmi - czy pozwolimy na terror. A nasza odpowiedź brzmi - nie. Jesteśmy narodem miłującym pokój i negocjujemy ze wszystkimi, ale nie pozwolimy szantażować tysiącletnich Węgier - powiedział Viktor Orbán.

Węgry stracą na decyzji Orbána?

Tymczasem eksperci cytowani przez węgierskie media zwracają uwagę na negatywne skutki decyzji węgierskiego premiera dla samych Węgier.

Po pierwsze budżet państwa straci pokaźną sumę za gaz sprzedawany Ukraińcom i tranzytowany do tego kraju. Węgry są ważnym graczem na tamtym rynku i dostarczali do tej pory prawie połowę gazu importowanego do Ukrainy. Wstrzymanie dostaw będzie też trudne technicznie, bo gaz zatrzymany na Węgrzech trzeba będzie składować, a węgierskie magazyny gazu mają ograniczoną pojemność

Czytaj także:

Źródła: Polskie Radio

Polecane

Wróć do strony głównej