X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
more_horiz
Wiadomości

Ślusarski i Komar, duet wyjątkowy. "Ciekawe czy Władek dalej opowiada Tadeuszowi dowcipy?"

Ostatnia aktualizacja: 17.08.2020 05:50
Był 17 sierpnia 1998 roku, dochodziła godzina 18.00, Władysław Komar, mistrz olimpijski w pchnięciu kulą z 1972 roku i Tadeusz Ślusarski, skoczek o tyczce, złoty medalista igrzysk w Montrealu w 1976 roku wracali z Międzyzdrojów. W trasie, pomiędzy miejscowościami Brzozowo i Przybiernów, przypadkowo mijali się z reprezentantem Polski w biegu na 400 metrów Jarosławem Marcem. Doszło do tragedii.
Tadeusz Ślusarski (z lewej), Władysław Komar podczas Lekkoatletycznych Mistrzostw Polski Seniorów (lipiec 1997 rok)
Tadeusz Ślusarski (z lewej), Władysław Komar podczas Lekkoatletycznych Mistrzostw Polski Seniorów (lipiec 1997 rok) Foto: PAP/Remigiusz Sikora
  • W tym roku mijają 22 lata od tragicznego wypadku, w którym zginęli wybitni sportowcy
  • Mistrzowie igrzysk ponieśli śmierć na miejscu, a reprezentant Polski w biegu na 400 m zmarł pięć dni później w szpitalu w następstwie obrażeń odniesionych w wypadku 

Z Międzyzdrojów Komar i Ślusarski wracali jako pasażerowie forda scorpio prowadzonego przez Krzysztofa Świostka. Między miejscowościami Brzozowo i Przybiernów (pow. goleniowski) ich samochód z nieustalonych przyczyn zderzył się z jadącym z naprzeciwka Renault 25, za którego kierownicą siedział Jarosław Marzec.

Auta powinny najzwyczajniej w świecie minąć się, a sportowcy nigdy nie dowiedzieć, że przejeżdżali obok siebie. Niestety, stało się inaczej. Z niewiadomych przyczyn doszło do wypadku. Komar, Ślusarski i Marzec zginęli.

Władysław Komar miał 58 lat, Tadeusz Ślusarski - 48, a Jarosław Marzec - 35.

Komar był jednym z najlepszych polskich kulomiotów, 16-krotnym rekordzistą Polski. Dwukrotnie zdobył brązowy medal mistrzostw Europy (Budapeszt 1966, Helsinki 1971). Zdobył mistrzostwo olimpijskie w 1972 r. w Monachium. Oprócz kariery lekkoatlety grał też w rugby oraz występował w filmach (m.in. w "Piratach" Romana Polańskiego).

Ślusarski specjalizował się w skoku o tyczce. Był dwukrotnym halowym mistrzem Europy (Göteborg 1974, Mediolan 1978). Zdobył srebrny medal na uniwersjadzie w Sofii w 1977 r. Został mistrzem olimpijskim w skoku o tyczce w 1976 r. w Montrealu. Na kolejnej olimpiadzie w Moskwie stanął na drugim miejscu na podium.

YouTube

Komar i Ślusarski przyjaźnili się, a różniło ich wszystko

Skoczek był skromnym i małomównym człowiekiem, kulomiot duszą towarzystwa i człowiekiem sukcesu.

- Najważniejsze jest to, że tylu ludziom wlewali radość do serca. Ciekaw jestem, czy Władek dalej opowiada Tadeuszowi dowcipy, czy go rozśmiesza. Czy jak patrzy na tych, którzy przychodzą na ich grób, zapalają znicze i kładą kwiaty, mówi: co wy tu, smutasy, robicie? My tu bawimy się i cieszymy, na tamtym świecie budujemy nową reprezentację Polski w lekkiej atletyce - wspominał wielkich sportowców w jednej z audycji na antenie Polskiego Radia redaktor Lesław Skinder.

Podstępem "załatwił" rywali

Kolejne pokolenie sportowców opowiada sobie anegdotę, jak Komar przed startem w Monachium wyprowadził z równowagi rywali, a potem wygrał. Już w pierwszym pchnięciu osiągnął znakomity wynik (21,18 metra), co dało mu później złoty medal.

Na ten sukces zapracował jednak już na rozgrzewce. Próbne pchnięcia wykonywał bowiem specjalnie na tę okazję przygotowaną kulą, która była lżejsza niż te regulaminowe. Kulomiot ciskał nią na odległości bliskie rekordu świata, a na rywali padł blady strach. Nie odzyskali już wiary w siebie, a Komar to wykorzystał i zdobył medal.

Aneta Hołówek, PolskieRadio24.pl

Czytaj także

Na ten medal czekaliśmy 36 lat. Tomasz Majewski cieszył się jak gwiazda rock'n'rolla

Ostatnia aktualizacja: 15.08.2019 11:59
15 sierpnia 2008 roku Tomasz Majewski zdobył złoty medal Igrzysk XXIX Olimpiady w Pekinie. Po 36 latach od zwycięstwa Władysława Komara w Monachium, polski kulomiot ponownie stanął na najwyższym stopniu olimpijskiego podium. 
rozwiń zwiń