X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
more_horiz

Nowa aplikacja

Wszystko w jednym miejscu
x

Nowa aplikacja

x
Wiadomości

Jak zginęła Wanda Rutkiewicz? "Nadal nie jestem pewien, czy nie popełniłem błędu"

Ostatnia aktualizacja: 13.05.2020 10:32
 "Zginę w górach" - mówiła Wanda Rutkiewicz. I tak się stało - według dokumentów sądowych zmarła 13 maja 1992 roku. Dzień wcześniej zaginęła na górze Kanczendzonga w Himalajach. 
Audio
  • Wanda Rutkiewicz - aud. Anny Lisieckiej z cyklu "Zapisane w dźwięku" (07.05.2007)
  • Ewa Matuszewska, przyjaciółka Wandy Rutkiewicz (Polskie Radio Kraków/IAR)
  • Wanda Rutkiewicz po zdobyciu Mount Everestu
  • Gawęda Wandy Rutkiewicz – emocje, które wyzwalają się w człowieku podczas spotkania z górami
  • Gawęda Wandy Rutkiewicz – relacja "człowiek-góra"
  • Gawęda Wandy Rutkiewicz - początki miłości do gór
  • Wspomnienia o Wandzie Rutkiewicz w rocznicę jej zaginięcia
NA ZDJĘCIU WANDA RUTKIEWICZ, ORAZ JERZY KUKUCZKA (z prawej) i KRZYSZTOF WIELICKI
NA ZDJĘCIU WANDA RUTKIEWICZ, ORAZ JERZY KUKUCZKA (z prawej) i KRZYSZTOF WIELICKI Foto: AGENCJA SE/EAST NEWS
  • Wanda Rutkiewicz zdobyła w sumie osiem z czternastu ośmiotysięczników. Wśród nich również uważany za najbardziej niebezpieczny - K2
  • 16 października 1978 roku Wanda Rutkiewicz, zdobyła najwyższy szczyt Ziemi – Czomolungmę, bardziej znany pod nazwą Mount Everest (8848 m n.p.m.)
  • Niestety nie udało jej się powrócić z ostatniej wyprawy. W maju 1992 roku zginęła podczas wejścia na Kanczendzongę (8598 m n.p.m.) - najwyższy szczyt w Indiach. Okoliczności jej śmierci wciąż owiane są tajemnicą
  • Rutkiewicz jest najbardziej znaną na świecie polską himalaistką   
Everest 1980 baner zdjęcie 1200.jpg
SERWIS SPECJALNY - JAK POLACY ZDOBYLI EVEREST w 1980

Jej śmierci nikt nie widział, jej ostatniego słowa nikt nie słyszał, jej ciała nikt nie odnalazł. Na początku XXI wieku do Izby Pamięci Jerzego Kukuczki zapukała para turystów, która twierdziła, że w jednym z klasztorów w Tybecie spotkała postać przypominającą zaginioną przed laty himalaistkę... Jej odejście, tak jak wiele zdarzeń z jej życia, do dziś pozostaje tajemnicą...

Wiadomość o śmierci Wandy Rutkiewicz dotarła do Polski 29 maja. 

Wydarzenia poprzedzające wyjazd na Kanczendzongę być może miały wpływ na to, co się stało.

24 lipca 1990 Wanda Rutkiewicz straciła bardzo bliską jej sercu osobę - uczestnika wypraw wysokogórskich Kurta Lyncke. Partner wspinał się zaledwie kilkanaście metrów poniżej Wandy, odpadł od ściany Broad Peak i spadł w 400-metrową przepaść. Rutkiewicz nie mogła otrząsnąć się z tej tragedii. - Kurt zginął na jej oczach i wtedy zaczęła się wspinać praktycznie sama – wspominała na antenie Polskiego Radia Ewa Matuszewska, autorka książek o Rutkiewicz. - Wtedy zaczęła się wielka samotność Wandy - dodawała.

Po śmierci Kurta Lyncke Rutkiewicz samotnie weszła w 1991 r. na Czo Oju (8201 m) i południową ścianę Annapurny (8091 m). Na 1992 rok zaplanowała wejście na Kanczendzongę (8586 m), trzeci pod względem wysokości szczyt świata. Na wyprawę Wanda pojechała z młodszym wspinaczkowym partnerem Arkiem Gąsienicą-Józkowym.

Meksykanin Carlos Carsolio, który także działał wówczas na Kanczendzondze, był ostatnim, który widział Wandę Rutkiewicz. 12 maja 1992 wspólnie rozpoczęli ostatni etap wejścia na wierzchołek góry. Meksykanin zdobył szczyt jeszcze tego samego dnia. Wanda miała problemy ze zdrowiem i dlatego wchodziła wolniej. Musiała urządzić dodatkowy biwak. Biwakowała w tzw. strefie śmierci, gdzie organizm jest wyniszczany, okaleczając centralny układ nerwowy, odbierając właściwą ocenę sytuacji. Czy zdawała sobie sprawę z zagrożenia, opuszczając obóz bez śpiwora, bez zapasów żywności?  Te pytania na zawsze już pozostaną bez odpowiedzi. Wandy Rutkiewicz nie odnaleziono do dziś.

Wielicki Kukuczka 1200 f.jpg
SERWIS SPECJALNY - JERZY KUKUCZKA

Carlos Carsolio tak wspominał wydarzenia sprzed lat: Wanda przyjechała z młodszym od siebie o 25 lat Arkiem Gąsienicą-Józkowym. Wspinaliśmy się, aklimatyzowaliśmy, przeprowadziliśmy nawet jeden atak szczytowy, ale pogoda była bardzo zła. Mój brat i moja była żona nabawili się w tym czasie odmrożeń, Arek i Andres nie czuli się najlepiej. Wanda również miała problemy zdrowotne, więc wszyscy postanowiliśmy zejść. Niestety w trakcie zejścia miałem wypadek i skręciłem kostkę. Lekarz w obozie nakazał mi zaprzestanie dalszych działań. Oczywiście nie odpuściłem, zostałem i wspinałem się dalej. Wkrótce okazało się, że tylko ja i Wanda jesteśmy w stanie dalej działać, ponieważ inni członkowie wyprawy byli chorzy lub kontuzjowani. Moja była żona i brat zostali nawet odtransportowani przez helikopter. Andres i Arek pozostali w bazie. Zarówno Wanda jak i ja widzieliśmy spore szansę na odniesienie sukcesu. Wszystko szło bardzo dobrze, choć miałem problemy z kontuzją nogi. Później, podczas ostatniego ataku szczytowego Wanda była bardzo wolna. Miała dzień opóźnienia w stosunku do mnie i gdy dotarła wieczorem do naszej jaskini lodowej na wysokości 7900m, wymiotowała, bolał ją brzuch. Wypiliśmy herbatę, rozmawialiśmy ze sobą i zdecydowaliśmy się rozpocząć wspinaczkę następnego ranka. Niemniej jednak, Wanda była nadal bardzo wolna. Nie do końca wiem z jakiego powodu, może przez swój wiek, bo miała już wtedy 49 lat. A może był to tylko efekt złego stanu zdrowia w tamtej chwili. Po jakimś czasie przestałem ją widzieć za swoimi plecami. Poruszałem się dużo szybciej. Niestety nadeszło pogorszenie pogody i zrobiło się bardzo zimno. Dotarłem na szczyt późno, bo około godziny 17:00, ale na tej wysokości było idealne popołudnie – widoki, chmury, wszystko! Ponieważ martwiłem się swoją kontuzją, zdecydowałem o szybkim zejściu. Robiło się coraz zimniej i ciemniej. Przechodziłem przez śnieżną połać i nagle zobaczyłem pojedynczą linę. Poszedłem w górę i znalazłem jaskinię lodową, w której leżała Wanda. Odpoczywała. To było niepokojące, ponieważ w tak ekstremalnie zimną noc trzeba się ruszać, a nie leżeć. Zostałem z Wandą, dużo wtedy rozmawialiśmy. Nie powiedziałem jej jednak wprost, żeby nie kontynuowała wspinaczki. Nie miałem prawa tego robić, ponieważ szanowałem decyzję, którą sama podejmie. I to pomimo tego, że uważałem taki stan rzeczy za niebezpieczny. Nadal nie jestem pewien, czy nie popełniłem błędu. Po tej nocy pożegnaliśmy się. Dla mnie to było wyjątkowo ciężkie pożegnanie, ponieważ wiedziałem, że Wanda będzie w niebezpieczeństwie, niezależnie od decyzji jaką podejmie. Wiedziałem też, że jeśli ja sam chcę przeżyć w tych ciężkich warunkach, to muszę rozpocząć zejście. Dotarłem do naszej jaskini na wysokości 7900m w nocy, po czasie wypełnionym halucynacjami i snami na jawie. Czekałem tam na Wandę całą noc i większość dnia gotując i przygotowując gorące napoje. Ale Wanda nigdy do naszej jaskini nie dotarła. Po południu doszedłem do przełęczy, gdzie mieliśmy rozbity duży namiot. Tam też czekałem na Wandę dwa dni, ale ona się nie pojawiła. Następnego dnia Arek i Andres przyszli mi pomóc i zeszliśmy razem w dół - opowiedział Carlos Carsolio podczas VII Otwartych Dni Wspinania na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej w rozmowie z Portalem Górskim.

Pierwsza

Świat zachwycił się Polką, gdy stanęła na szczycie najwyżej góry Ziemi. Był to sportowy sukces, sukces kobiety, w zdominowanej przez mężczyzn dyscyplinie, ale był to też wyczyn, który miał wymiar społeczny. - Nagle do świadomości ludzi dotarła wiadomość, że Polka weszła na Mount Everest. - Może dodałam ducha tym, którym go brakowało - komentowała swój sukces Wanda Rutkiewicz. 

Mount Everest 1200 f.jpg
GÓRY - SERWIS SPECJALNY

Polka była uczestniczką międzynarodowej wyprawy niemiecko-francuskiej kierowanej przez dr. Karla Herrligkoffera. Atak z bazy rozpoczęła wraz z trzema himalaistami 9 października. Wierzchołek zdobyła po 6 godzinach i 15 minutach wspinaczki z obozu IV położonego na Przełęczy Południowej. Ostatnie 50 metrów pokonała bez tlenu.

Po powrocie do kraju himalaistka opowiadała o olbrzymim wysiłku.

- Podchodząc do szczytu, ostatnie 50 metrów szłam bez tlenu, dlatego że zalodził mi się wlot do maski. Musiałam ją zdjąć i ostatnie metry przeszłam, oddychając powietrzem z zewnątrz. Na tych ostatnich metrach jest się w takim stanie euforii, że szłam do szczytu w tym samym tempie bez tlenu, jak z tlenem - opowiadała himalaistka.

Wanda Rutkiewicz była jednak zaciętą kobietą. Lubiła wyzwania. - Wanda miała też trudny charakter, ale tylko tacy ludzie mogą osiągać w życiu wielkie cele. Ona parła ciągle do przodu. Była uparta, a przy tym bardzo kobieca - mówił o Polce Krzysztof Wielicki, legenda himalaizmu. 

Wanda Rutkiewicz na swoim koncie miała wiele spektakularnych sukcesów. Zdobyła osiem z czternastu ośmiotysięczników: oprócz Mount Everestu, Nangę Parbat, K2, Sziszapangmę, Gaszerbrum II, Gaszerbrum I, Czo Oju oraz Annapurnę - wejście na ten szczyt wywołało zresztą duże zamieszanie i nie po raz pierwszy do akcji wkroczyli koledzy Wandy.

O trudnościach z jakimi zmagała się Polka więcej w tekście >>>  "Baby" nie potrafią się wspinać? Wanda Rutkiewicz wchodząc na Mount Everest zirytowała kolegów po fachu

Ojciec zainspirował Wandę

- Pierwsze wyjazdy w góry to był wyjazd z ojcem na Ślężę koło Wrocławia. Wtedy wydawało mi się, że na bardzo wysoką górę - mówiła słynna himalaistka w nagraniach, które zachowały się w radiowych archiwach. 

Rutkiewicz podkreślała, że o tym, jak postępować w górach, uczył ją ojciec. - Ojciec uczył mnie pewnego rozsądku w górach. Że w plecaku trzeba mieć wszystko. Że nie można lekkomyślnie chodzić po górach. Rzeczy oczywiste teraz, a wtedy były to kolejne stopnie wtajemniczenia - mówiła.

Jak przyznała w tych wspomnieniach Wanda Rutkiewicz, miłość do gór - czy też fascynację nimi - odkryła nieco później.

- Po maturze przeżyłam coś, co pamiętam do dzisiaj. Wybraliśmy się z koleżankami i kolegami z klasy do Zakopanego, pojechaliśmy do Morskiego Oka. Siedziałam na brzegu jeziora i słyszałam szum, mimo że nie było wiatru. Szumiały kosówki, sosny, wiatr na grani, strumienie. Pomyślałam: tu jest tak pięknie, że właściwie mogłabym tu być stale. Chciałbym zostać tu na zawsze… 

Pięknie opowiadała o górach

Ludzie lubili patrzeć, jak z elegancją opowiada o wspinaczce. Była przy tym kobieca i subtelna.

- Podczas spotkań autorskich poświęconych książce o himalaistce często podchodzą do mnie czytelnicy i mówią, że pamiętają, jak Wanda udzielała kiedyś w telewizji wywiadów. Można mówić o górach w sposób brutalny lub techniczny, ale Wanda Rutkiewicz przedstawiała związane z nimi fakty wyłącznie z urokiem – wspomina Anna Kamińska,  autorka książki "Wanda. Opowieść o sile życia i śmierci. Historia Wandy Rutkiewicz". 

Posłuchaj archiwalnych wypowiedzi Wandy Rutkiewicz 

Aneta Hołówek, PolskieRadio24.pl 

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Wanda Rutkiewicz ciągle parła do przodu. Kanczendzonga, w tajemniczych okolicznościach, zatrzymała ją 12 maja

Ostatnia aktualizacja: 12.05.2017 12:50
"Nie chcę umierać, ale nie mam nic przeciwko śmierci w górach. Jestem z nią obeznana, byłoby to dla mnie łatwe po tym wszystkim, co przeżyłam. Większość moich przyjaciół czeka tam na mnie, w górach" - uważała Wanda Rutkiewicz, która zaginęła dwadzieścia pięć lat temu w drodze na szczyt Kanczendzongi (8586 m).
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Ostatnia góra", film o K2 - pokaże zimę i charaktery wspinaczy? Bielecki: tam potrafi być koszmarnie, jest nie do opisania

Ostatnia aktualizacja: 07.05.2019 22:00
Akcja "Ostatniej góry" rozgrywa się podczas Narodowej Zimowej Wyprawy na K2, drugiego najwyższego szczytu Ziemi, której kierownikiem był Krzysztof Wielicki. Film pokazuje pracę grupy wspinaczy przygotowujących się do wejścia na niezdobyty o tej porze roku ośmiotysięcznik. Wyprawowe działania przerywa jednak tragedia rozgrywająca się na Nanga Parbat.    
rozwiń zwiń

Czytaj także

K2 dla Polaków. Piotr Tomala: znaleźliśmy się w dość abstrakcyjnej sytuacji. Szef PHZ stworzy dream team?

Ostatnia aktualizacja: 24.05.2019 09:17
Zdziesiątkowany zespół (wypadki, kontuzje, operacje) czy dylematy dotyczące Denisa Urubko - takie między innymi wyzwania stanęły przed Polskim Himalaizmem Zimowym organizującym wyprawę na K2. - Jeszcze wiele rzeczy musimy powiedzieć sobie w twarz, wyjaśnić kilka spraw, by potem wyruszyć w Karakorum jako zespół, a nie docierać się tam na miejscu - mówi w rozmowie z PolskimRadiem24.pl Piotr Tomala, szef PHZ.   
rozwiń zwiń

Czytaj także

Himalajski "Dr House" znów w akcji. Denis Urubko zadziwia świat

Ostatnia aktualizacja: 27.07.2019 15:01
Denis Urubko, pochodzący z Kazachstanu wspinacz legitymujący się polskim paszportem, po raz kolejny zaimponował - w ciagu tygodnia uratował w Himalajach życie trzem wspinaczom, kilka dni wcześniej zdobył ośmiotysięcznik Gaszerbrum II (8035 m n.p.m).   
rozwiń zwiń

Czytaj także

Adam Bielecki miał wypadek. Złamana pięta, skręcona kostka. "Gdyby kózka nie skakała to by nudne życie miała"

Ostatnia aktualizacja: 16.08.2019 13:00
Jeden z najlepszych himalaistów, zimowy zdobywca ośmiotysięczników Gaszerbrum I i Broad Peak za pomocą mediów społecznościowych poinformował o swoim pechu na prostym terenie. - Paradoksalnie do feralnej sytuacji doszło podczas... biegania - mówi w rozmowie z portalem PolskieRadio24.pl Janusz Niedbał, manager Adama Bieleckiego.  
rozwiń zwiń

Czytaj także

Najważniejsza nagroda świata gór - Złoty Czekan - w rękach Krzysztofa Wielickiego. "Niech wiedzą, Polacy nie gęsi"

Ostatnia aktualizacja: 22.09.2019 09:30
Krzysztof Wielicki podczas Festiwalu Górskiego im. Andrzeja Zawady w Lądku-Zdrój został wyróżniony Piolet d’Or Carriere (Lifetime Achievement Award) - nagrodą przyznawaną za całokształt dokonań w górach. Himalaista jest dopiero drugim Polakiem z tym prestiżowym wyróżnieniem. Podczas uroczystej gali Legią Honorową zostali odznaczeni także himalaiści biorący udział w akcji ratunkowej na Nanga Parbat w styczniu 2018 roku.  
rozwiń zwiń