Najlepsze zgrupowanie kadry Brzęczka? Rywalizacja, zmiany i nadzieja
Październikowe mecze reprezentacji Polski przyniosły powiew świeżości w kadrze biało-czerwonych i kilka dylematów, przed którymi będzie stał Jerzy Brzęczek. Konkurencja w zespole rośnie, a czasu do mistrzostw Europy nie zostało już dużo - czy nasz zespół czekają poważne zmiany?
2020-10-15, 09:30
- Październikowe zgrupowanie było najlepszym za kadencji Jerzego Brzęczka
- Reprezentacja pewnie wygrała z Finlandią i Bośnią, dołożyła do tego bezbramkowy remis z Włochami
- W kadrze biało-czerwonych panuje duża konkurencja
Jak bardzo sytuację w kadrze mogą zmienić trzy spotkania? Okazuje się, że bardziej, niż można było się spodziewać przed październikowym zgrupowaniem. Na plus na pewno należy zapisać wyniki, które osiągnęli Polacy, przede wszystkim jednak pojawiła się realna szansa na to, by znacząco odmłodzić zespół i wprowadzić do niego dużo świeżej krwi, która podniesie poziom drużyny.
Młodzież w natarciu
Jakub Moder jest jednym z największych wygranych ostatnich miesięcy, nie tylko jeśli chodzi o reprezentację. 21-letni zawodnik pokazywał się ze świetnej strony w Lechu Poznań, błyszczał w europejskich pucharach, a później wykorzystał swoją szansę w kadrze. To o nim mówiono najwięcej, ale trzeba przyznać, że bez wątpienia na to zasłużył.
Jego występ z Finlandią był powiewem świeżości w środku pola, który trawiło przynajmniej kilka problemów. W spotkaniu z Włochami w ekipie biało-czerwonych nie można było go przeoczyć. Włosi dominowali, pokazywali, jak należy operować piłką, jak wychodzić spod pressingu. Gdyby wśród naszych piłkarzy wskazać tego, kto techniką użytkową i jakością podań nie odstawał od rywali, Moder byłby pierwszym nazwiskiem do wymienienia.
REKLAMA
O podobnie grających piłkarzach mówi się, że nie mają układu nerwowego - potrafił wybierać nieoczywiste rozwiązania, grać na sporym ryzyku, ale jednocześnie unikać głupich strat, które przytrafiały się choćby Grzegorzowi Krychowiakowi.
Oczywiście występ Modera nie był idealny, miewał gorsze momenty, jednak nie będzie przesadą, że przebojem wdarł się do reprezentacji. I jeśli dalej będzie się tak rozwijał, już niedługo może być jednym z tych, od których Brzęczek (lub inny selekcjoner) będzie rozpoczynał ustalanie wyjściowego składu. W pomocy reprezentacji Polski zbyt często brakowało balansu, który mogliby dać piłkarze uniwersalni, będący w stanie grać "box to box", czyli od jednego do drugiego pola karnego, pomagający tak napastnikom, jak obrońcom.
Wyróżnić trzeba też Sebastiana Walukiewicza, który najpierw rozegrał dobre zawody z Finlandią, a później potwierdził swoją dyspozycję w starciu z Włochami, gdzie był jednym z najlepszych graczy biało-czerwonych. 20-letni zawodnik Cagliari potrafi coś, czego brakowało naszej defensywie - wyprowadza piłkę z pomysłem i odpowiedzialnością, nie ogranicza się do destrukcji. Do tego dobrze się ustawia, wygrywa większość pojedynków i mimo młodego wieku potrafi zaimponować czytaniem gry. Gra w klubie u boku Diego Godina zdecydowanie wyjdzie mu na plus, będzie bowiem podpatrywał jednego z najlepszych stoperów świata w ostatnich latach.
Walukiewicz to melodia przyszłości, ale tej niezbyt odległej. Na razie musi walczyć z Janem Bednarkiem o miejsce obok Kamila Glika, ale jeśli dalej będzie się tak rozwijał, może dać reprezentacji dużo jakości.
Bliżej reprezentacji jest także Michał Karbownik, który także dobrze rokuje, mimo słabszego ostatnio okresu. Daje jednak Brzęczkowi opcje na lewej lub prawej obronie, gdzie potrafi podłączyć się do ataku i zagrać bardziej nieszablonowo niż etatowi boczni defensorzy kadry.
REKLAMA
Do tego dochodzą jeszcze Kamil Jóźwiak, Sebastian Szymański czy Paweł Bochniewicz - widać wyraźnie, że pokoleniowa zmiana u biało-czerwonych już niedługo stanie się faktem.
Tłok w środku pola
Wreszcie można powiedzieć dobre słowa o Mateuszu Klichu, który zaliczył świetny start sezonu w Premier League. Pod wodzą Marcelo Bielsy pomocnik został jedną z czołowych postaci swojego zespołu, haruje na całym boisku, zarówno w ofensywie, jak i w defensywie.
W meczu z Włochami atakował rywali wysokim pressingiem, kilka razy był bliski tego, by jego niekonwencjonalne zagranie znalazło drogę do Lewandowskiego.
REKLAMA
Podobnie było z Karolem Linettym, który przez lata odgrywał marginalną rolę w reprezentacji, nigdy nie dostał szansy na to, by zostać jej ważniejszym ogniwem, mimo tego, że Sampdorii spisywał się dobrze. Zawsze jednak przegrywał rywalizację z innymi pomocnikami i pozostawał na drugim planie. Podczas tego zgrupowania zanotował dobre występy z Finlandią i Bośnią, w tym drugim meczu wpisał się na listę strzelców, był bliski szczęścia z Włochami. Długo czekał na swoją szansę, ale trzeba powiedzieć wyraźnie, że wykorzystał ją znakomicie.
Z powodu zakażenia koronawirusem zgrupowanie opuścił Piotr Zieliński. Pomocnik Napoli podczas Euro 2020 będzie miał już 27 lat, wciąż jednak nie zapowiada się na to, by miał zostać jednym z liderów reprezentacji. Co jakiś czas trafi mu się lepszy mecz, moment, w którym zagra niekonwencjonalną piłkę. Ale przez resztę czasu trudno w ogóle zauważyć, że jest na boisku.
REKLAMA
Na razie Zieliński nie wygląda jednak na lidera, który jest w stanie pokierować Polską. Wymienia się jednym tchem jego atuty, umiejętności podania, gry obiema nogami, czytania gry i jej kreowania, dryblingu i techniki. W kadrze jednak tego nie widać.
Brzęczek nie zamierza jednak rezygnować z zawodnika Napoli.
- Piotrek jest genialnym piłkarzem i cieszę się, że będę się z nim mógł spotkać w listopadzie. Należy mu się szacunek. Gra w jednej z najlepszych lig na świecie i ma genialne umiejętności. Nie wyobrażam sobie, aby ktoś mógł powiedzieć, że on ma nie grać w reprezentacji -powiedział.
Posłuchaj
Posłuchaj
Posłuchaj
REKLAMA
Jednym z najważniejszych zadań selekcjonera będzie to, by wreszcie odkryć tego piłkarza dla biało-czerwonych, tak, by nie było dyskusji nad tym, czy nie zajmuje miejsca w składzie komuś, kto byłby w stanie dać reprezentacji więcej.
O ile Zieliński nie był w stanie dotrzeć na zgrupowanie, Grzegorz Krychowiak był na miejscu. Jego przykład potwierdził jednak dobitnie, że zmiany nadchodzą. Pomocnik, bez którego jeszcze niedawno niewielu wyobrażało sobie reprezentację, tym razem zawiódł na całej linii, odstawał od reszty zawodników środka pola i jego notowania mocno spadły.
Moder, Klich, Góralski, Linetty - przy nazwisku każdego z nich można po październikowych meczach postawić plus. Przy Krychowiaku niestety nie da się tego zrobić.
REKLAMA
Nowa twarz reprezentacji?
Krytyka Jerzego Brzęczka właściwie od początku jego kadencji często była uzasadniona. Teraz jednak, patrząc na trzy ostatnie spotkania, trudno mieć do niego pretensje. Pokazał, że potrafi rotować składem - ze wszystkich powołanych nie zagrał tylko Łukasz Skorupski. Odmłodził drużynę, zwiększył rywalizację do miejsca w pierwszym składzie i przynajmniej kilka razy sprawił, że kibice rzeczywiście mogli mieć radość z oglądania tej kadry. A tego bardzo często brakowało.
W listopadzie biało-czerwonych czekają kolejne dwa spotkania w Lidze Narodów - z Włochami i Holandią, można więc mówić o wymagających rywalach, na tle których będzie widać to, w jakim miejscu jesteśmy. Oczywiście te rozgrywki nie są priorytetem i wszyscy zaczynają już myśleć o zbliżających się mistrzostwach Europy.
Walka o miejsce w składzie będzie ostra i na tę chwilę w naszej reprezentacji jest wiele znaków zapytania i wiele opcji - kwestionować nie da się właściwie tylko pozycji Roberta Lewandowskiego, który jest najważniejszym elementem tej drużyny. Sam nie będzie jednak w stanie odpowiadać za wyniki.
REKLAMA
Trzy ostatnie spotkania nie wynoszą naszej kadry na piedestał, ale pokazują, że tej grupy nie trzeba skreślać. I choć dla wielu jest to zaskakujące, być może właśnie podczas październikowych meczów zobaczyliśmy wiele zmian, które zadecydują o tym, jak biało-czerwoni będą wyglądać w najbliższych latach.
- Liga Narodów. Polska - Bośnia i Hercegowina: Lewandowski i Linetty na liście strzelców. Rywal wypunktowany
- Kiedy następny mecz reprezentacji Polski? Kadrę Brzęczka czeka pracowita jesień [TERMINARZ]
- Liga Narodów: Lewandowski się nie załamał, Góralski walczył jak lew, a Linetty wreszcie się przełamał[OCENY]
ps
REKLAMA
REKLAMA