Pod koniec 2020 roku Maradona dochodził do siebie po operacji mózgu z powodu zakrzepu krwi. Mistrz świata na własne życzenie wypisał się ze szpitala i zbierał siły w rodzinnym domu. Niestety "Boski Diego" nie zdołał powrócić do sprawności i odszedł z powodu zawału serca 25 listopada.
Śmierć 60-latka wywołała wiele pytań i wątpliwości. Sprawą zajęła się prokuratura, która w stan oskarżenia postawiła w sumie ośmiu lekarzy, których pacjentem był Maradona. Jak informuje agencja Telam, zdaniem śledczych mieli oni dopuścić się zaniedbania oraz niewłaściwie traktować pacjenta, którego doprowadzili do "beznadziejnego stanu".
Według aktu oskarżenia zespół medyków, opiekujący się Maradoną, "systematycznie ignorował i lekceważył symptomy wskazujące na problemy z sercem” i "nie zapewnił odpowiedniego dawkowania leków i środków psychotropowych". Prokuratura twierdzi również, że lekarze zostawili mającego poważne problemy zdrowotne gwiazdora "na pastwę losu".
Oskarżonym, wśród których znaleźli się m.in lekarz rodzinny Leopoldo Luque, psychiatra Agustina Cosachov, psycholog Carlos Diaz i koordynator medyczny Nancy Forlini, grozi od 8 do 25 lat więzienia.
Czytaj także:
bg