more_horiz
Wiadomości

Iga Świątek o swoich szansach na Wimbledonie. "Nie uważam się za faworytkę"

Ostatnia aktualizacja: 25.06.2022 15:36
- Nie uważam się za faworytkę Wimbledonu, bo trawa nie jest nawierzchnią, którą znam bardzo dobrze - odpowiedziała w sobotę Iga Świątek na pytania PAP na konferencji prasowej przed rozpoczynającym się w poniedziałek wielkoszlemowym turniejem tenisowym w Londynie.
Iga Świątek twierdzi, że nie jest faworytką Wimbledonu
Iga Świątek twierdzi, że nie jest faworytką WimbledonuFoto: PAP/EPA/NEIL HALL

- O ile na Roland Garros czułam, że jest mało rzeczy, które - jeśli będę kontynuowała to, co robiłam w poprzednich turniejach - mogą mnie wybić z dobrej drogi, to tutaj jest trochę inaczej. Nadal staram się poznać trawę trochę lepiej i wybrać najlepszy, najbardziej efektywny sposób gry. To nie jest nawierzchnia, którą znam na wylot, jak "mączkę", dlatego ja siebie nie traktuję tu jako faworytki, raczej staram się podejść do turnieju jako nowego doświadczenia i zrobić jak najwięcej, żeby w przyszłych latach było mi łatwiej grać na trawie - powiedziała Iga Świątek odpowiadając na pytanie PAP, jak się czuje w roli faworytki Wimbledonu.

Mówiąc, że o ile sama nie ma wobec sobie dużych oczekiwań, to zdaje sobie sprawę, że w Polsce oczekiwania są ogromne, choć przyznała, że stara się nie śledzić zbyt dużo mediów, bo jest to najlepszym sposobem, by pozostać skoncentrowaną.

- Wiem, że są oczekiwania, ale oczekiwania zawsze będę. Sama też jestem kibicem i wiem, jak to jest oglądać inne sporty i też oczekiwać od innych. Zdaję sobie sprawę, że nie wszystko widać z zewnątrz i jest wiele rzeczy w środku, które mają wpływ na to, czy jestem w dobrej dyspozycji, czy nie. Staram się więc spokojnie do tego podejść i nie dźwigać tych wszystkich opinii i oczekiwań na swoich barkach, tylko starać się koncentrować na tym, co mam do zrobienia - odparła na pytanie dotyczące oczekiwań w kraju w związku z jej występem w Londynie.

Wcześniej Świątek zwróciła uwagę, że w tym roku grała tylko przez 10 dni na trawie i ponieważ odniosła już w tym sezonie tyle sukcesów, nie odczuwa oczekiwań, że musi pokazać, iż wygra każdy turniej.

Świątek pytana była też m.in. o to, na ile przydatne mogą być doświadczenia z wygranego w 2018 r. turnieju juniorskiego w Wimbledonie i o postęp, którego dokonała od tamtego czasu. Wyjaśniła, że najbardziej może się przydać świadomość, że warunki na kortach trawiastych są bardziej zmienne, ale też zwróciła uwagę, że turnieje juniorskie mają inną specyfikę i udane przejście do dorosłych rozgrywek bywa trudne.


- Cztery lata to nie jest jakiś bardzo długi okres, ale jestem szczęśliwa z postępu, którego dokonałam. To z pewnością najważniejszy okres w moim życiu, jeśli chodzi o postęp w grze. To, co się wydarzyło, wygląda jak inny świat - mówiła.

Przyznała też, że fakt, iż została numerem jeden w światowym rankingu wciąż wydaje jej się nieco surrealistyczny, stąd tak ważne było później zwycięstwo w wielkoszlemowym French Open, którym sama przed sobą potwierdziła, że faktycznie na to miejsce zasługuje.

21-letnia Polka, która będzie najwyżej rozstawiona w imprezie, zacznie od meczu z Chorwatką Janą Fett. Świątek od 4 kwietnia jest liderką światowego rankingu, a ostatnie spotkanie przegrała w połowie lutego.

Czytaj także:

Zobacz także

Zobacz także