Czesław Michniewicz stracił posadę opiekuna piłkarskiej kadry, mimo zrealizowania wszystkich głównych celów, jakie przed nim postawiono przed. Wszystko przez liczne kontrowersje wokół reprezentacji, związanych głównie z podziałem premii pieniężnych za wyjście z grupy oraz efektowny styl gry reprezentacji.
Polski Związek Piłki Nożnej nie skorzystał z zapisanej w kontrakcie selekcjonera klauzuli umożliwiającej przedłużenie umowy.
- Nowy selekcjoner musi poprawić wizerunek drużyny narodowej i odbudować zaufanie kibiców - zadeklarowal prezes PZPN Cezary Kulesza cytowany w oficjalnym komunikacie związku.
Innym powodem miało być niezadowolenie doświadczonych piłkarzy, w tym Roberta Lewandowskiego. "Lewemu" nie podobało się ponoć zamieszanie wywołane sprawą premii, jak i defensywny styl gry, wdrażany przez Michniewicza. Napastnika reprezentacji Polski skrytykował były selekcjoner Antoni Piechniczek.
- Nie możesz publicznie mówić czegoś takiego, co powiedziałeś parokrotnie, nie możesz gestami zdradzać, co chcesz przekazać. Niestety, pamiętaj, że jesteś tylko piłkarzem. Dwa razy zmieniłeś trenerów reprezentacji Polski, a trener klubowy stoi z boku i się patrzy. I dojdzie do wniosku "ja ciebie szybciej skasuję niż ty mnie". Nie wiadomo, co będzie za pół roku, za półtora w Barcelonie. Wtedy rachunki zostaną wyrównane - powiedział w rozmowie z radiem RMF FM.
- Nie wierzę, że Czesław Michniewicz nie miał czegoś, czego mógłby się od niego nauczyć nawet Lewandowski. Robert ma dużą siłę w reprezentacji, gdyby był lojalny, mógłby powiedzieć: zaufajmy selekcjonerowi jeszcze raz. Tego nie zrobił - dodał brązowy medalista mundialu w Hiszpanii.
Trwają spekulacje na temat potencjalnego następcy Czesława Michniewicza. Wśród kandydatów wymieniani są m.in. Nenad Bjelica, Herve Renard, Vladimir Petković i Andrij Szewczenko.
*****
Szymon Marciniak zbiera dobre recenzje za finał mistrzostw świata Argentyna - Francja:
Czytaj także:

bg