- Pod listem do FIS podpisali się wszyscy skoczkowie rywalizujący w Pucharze Świata
- Argumentowano, że ski-stoppery nie zostały odpowiednio przetestowane, a ponadto są bardzo drogim rozwiązaniem
- Nowy sezon Pucharu Świata rozpocznie się od konkursów w Ruce (25-26 listopada)
FIS argumentowała zmianę troską o bezpieczeństwo skoczków. Temat pojawił się w związku z bardzo groźnymi upadkami w ostatnich latach. Doznali takich choćby Norweg Daniel Andre Tande w 2021 roku na zakończenie sezonu w Planicy czy Słoweniec Peter Prevc podczas treningów w trakcie tegorocznych mistrzostw świata.
Ski-stoppery miały automatycznie zatrzymywać nartę zjeżdżającą w dół zeskoku skoczni w sytuacji, gdy zawodnik upadł. Zmiana nie została jednak dobrze przyjęta przez zawodników. Zarzucano, że ski-stoppery nie zostały odpowiednio przetestowane, a dodatkowo ich montaż był bardzo drogi.
W tej sprawie wszyscy skoczkowie rywalizujący w Pucharze Świata mówili jednym głosem. Zawodnicy napisali oficjalny list do FIS, w którym domagali się rezygnacji z obowiązku stosowania ski-stopperów. Federacja, wobec powszechnego oporu, musiała się ugiąć i zdecydowała, że nowy element nie będzie obowiązkowy w przyszłym sezonie.
Nie oznacza to jednak, iż FIS porzuca pomysł całkowicie. Podczas niedawnego spotkania komisji skoków narciarskich w Klingenthal ogłoszono, że ski-stoppery nie będą elementem obowiązkowym, ale zalecanym przez światową federację.
Nowy sezon Pucharu Świata w skokach narciarskich rozpocznie się w fińskiej Ruce. Pierwsze konkursy zaplanowano na 25-26 listopada.
Czytaj także:
/empe