Zostały baraże
Choć Biało-Czerwoni w grupie E nie mają już czego szukać, to na ostateczne rozstrzygnięcia musimy jeszcze poczekać. Kluczowym w kontekście awansu na przyszłoroczne mistrzostwa Europy będzie spotkanie Czech z Mołdawią. Nasi południowi potrzebują co najmniej remisu, by uzyskać przepustkę do Niemiec.
Gdyby jednak zwyciężyli Mołdawianie, nie tylko stworzyliby historię (awansując jako zespół losowany z piątego koszyka), ale także zepchnęliby Czechów do baraży, w których mogliby zagrać z Polską.
Podopieczni Michała Probierza są już niemal pewni udziału w play-offach. Uzyskają prawo do gry w barażach, jeśli znajdą się wśród trzech najlepszych drużyny dywizji A Ligi Narodów, które nie uzyskały awansu na Euro.
Potencjalne scenariusze
Przepustki na mistrzostwa Europy nie wywalczyły jeszcze Chorwacja, Włochy, Holandia i Szwajcaria. Wszystkie te drużyny mają losy awansu w swoich rękach i wiele wskazuje na to, że niespodzianek nie będzie. Wtedy to Biało-Czerwoni będą najwyżej rozstawionym zespołem LN, który zagra w barażach, a w ścieżce A pojawią się Walijczycy.
Do Polski i Walii dołączy wtedy Estonia (najlepsza drużyna dywizji D), oraz Ukraina, Islandia lub Finlandia (jedna z tych drużyn trafi do ścieżki A w drodze losowania). Podopieczni Michała Probierza rozpoczną od półfinału z Estonią. O gospodarzu potencjalnego meczu o awans zadecyduje losowanie.
Gdyby jednak faza grupowa eliminacji miałaby zakończyć się teraz, Walię zastąpiłaby Chorwacja, którzy w tej chwili znajdują się na trzecim miejscu grupy D. Wicemistrzowie świata z 2018 roku mają jednak realne szanse na wyprzedzenie Walii.
Nierozstrzygnięta sytuacja jest także w grupie C. Tam o awans wciąż drżą Włochy, które w Leverkusen zagrają kluczowy mecz w kontekście awansu.
Podsumowując, jeśli reprezentacja Polski przystąpi do baraży jako najwyżej rozstawiona drużyna ścieżki A, w półfinale Biało-Czerwonych czeka domowe starcie z Estonią, a następnie potencjalny finał z Walią, Finlandią, Islandią lub Ukrainą. Gospodarz meczu zostanie wyłoniony w drodze losowania.
Robert Lewandowski po meczu Polska - Czechy:
Czytaj także:
JK