Bez zębów, ale ze złotym medalem. Jack Hughes bohaterem USA
Jack Hughes na długo zapisze się w historii – to on zdobył zwycięską bramkę w dogrywce, która dała Stanom Zjednoczonym pierwszy od 1980 roku złoty medal olimpijski w hokeju mężczyzn. Ofiarna walka hokeisty została okupiona jednak stratami. Bohater meczu zostawił na tafli dwa zęby.
2026-02-23, 20:02
Czytaj więcej:
- Kamila Sellier wyszła ze szpitala. Nagły zwrot ws. stanu zdrowia Polki
- Oddali cześć Tomasiakowi. Tak mogli zachować się tylko Włosi!
- 5 operacji i groźba amputacji. Lindsey Vonn wydała oświadczenie
Jack Hughes stracił dwa zęby w finale USA - Kanada
W wielkim finale turnieju olimpijskiego w Mediolanie Hokeiści USA pokonali po dogrywce Kanadę 2:1 i po raz trzeci w historii zdobyli złoty medal. Zwycięskiego gola zdobył w 101. sekundzie dodatkowego czasu Jack Hughes. Amerykanin został bohaterem USA. Od pierwszych minut finału igrzysk nie odstawiał kija, wchodził w twarde starcia pod bandą i konsekwentnie szukał swoich szans w ofensywie. W jednym z pojedynków ucierpiał tak mocno, że stracił zęby.
Do dramatycznej w skutkach sytuacji doszło w drugiej części trzeciej tercji finału. W walce o krążek przy bandzie Hughes starł się z Samem Bennettem, a kij Kanadyjczyka z dużą siłą uderzył go w szczękę.
Amerykanin natychmiast runął na lód i przez chwilę się nie podnosił. Gdy w końcu wstał, podjechał w kierunku arbitra, pokazując w rękawicy dwa wybite zęby – ochraniacz nie zdołał go uchronić przed skutkami starcia. Sędzia nie miał wątpliwości i odesłał Bennetta na ławkę kar, wymierzając mu podwójne wykluczenie, czyli cztery minuty osłabienia.
Choć dla Hughesa incydent zakończył się boleśnie, sytuacja okazała się istotna dla losów meczu. Gra w przewadze pozwoliła Amerykanom złapać oddech w momencie, gdy Kanada napierała z ogromną siłą, próbując rozstrzygnąć finał jeszcze w regulaminowym czasie gry.
- Popatrzyłem na lód, zobaczyłem moje zęby i pomyślałem: "Znowu to samo..." - mówił na gorąco środkowy występujący w lidze NHL w barwach New Jersey Devils.
Hughes miał jednak cel, im dłużej trwał mecz, tym bardziej brał na siebie odpowiedzialność za losy spotkania. Kulminacja przyszła w dogrywce. Hughes zachował zimną krew w decydującym momencie i pokonał kanadyjskiego bramkarza, zapewniając USA historyczne złoto.
- Pochodzę z najwspanialszego kraju na świecie. Mamy też świetnych dentystów. Mam szczęście, że jestem Amerykaninem, poskładają mnie w mig - śmiał się po finale.
Connor Hellebuyck zagrał mecz życia
Jednak równie wielkim bohaterem meczu był Connor Hellebuyck. To dzięki niemu Amerykanie w ogóle dotrwali do dogrywki. Bramkarz obronił aż 40 strzałów w regulaminowym czasie gry, gdy Kanada raz po raz nacierała na amerykańską bramkę w poszukiwaniu wyrównania.
32-latek, który jeszcze kilka miesięcy wcześniej przechodził operację kolana i mierzył się z falą krytyki za występy w play-offach NHL, w finale zagrał mecz życia. W trzeciej tercji popisał się kapitalną interwencją kijem przy strzale z bliskiej odległości, ratując swój zespół w kluczowym momencie. – To był niewiarygodny występ – podkreślali po meczu jego koledzy z drużyny. I trudno było się z tym nie zgodzić, bo bez Hellebuycka nie byłoby ani dogrywki, ani złotego gola Hughesa.
Źródło: PolskieRadio24.pl/ah