Ukraińcy oburzeni wydarzeniami na paralimpiadzie. Poszło o kolczyki
Zimowe igrzyska paralimpijskie nie obeszły się bez kontrowersji. Ukraińscy sportowcy i przedstawiciele władz nie kryją oburzenia, zarzucając organizatorom nierówne traktowanie oraz decyzje, które ich zdaniem uderzyły w reprezentację ogarniętego wojną kraju.
2026-03-17, 17:17
- Manchester City ma nóż na gardle i liczy na cud. 4 przypadki od lat
- Choroba wyeliminowała mistrzynię US Open. Początek wycofań w Miami
- Świątek ma ten skalp od lat. Sabalenka w połowie drogi
Kontrowersje na paralimpiadzie
Jedną z głównych bohaterek zamieszania została biathlonistka Ołeksandra Kononowa. Ukrainka sięgnęła po złoty medal w sprincie, jednak radość z sukcesu została przyćmiona przez interwencję organizatorów tuż przed ceremonią dekoracji.
Powód? Chodziło o kolczyki z napisem „Stop War”. Zawodniczka została poproszona o ich zdjęcie, ponieważ – według Międzynarodowego Komitetu Paralimpijskiego – mogły zostać uznane za przekaz polityczny, a taki jest podczas igrzysk całkowicie zakazany. Sama sportsmenka nie kryła rozczarowania, podkreślając, że jej intencją było jedynie wezwanie do pokoju. Na jej reakcji się nie skończyło.
„Czujemy się dyskryminowani”
Decyzja organizatorów wywołała szybki odzew w ukraińskim środowisku sportowym. Zawodnicy i działacze mówią wprost o nierównym traktowaniu. Ukraińska federacja opublikowała oficjalne stanowisko, w którym pojawiły się oskarżenia o „systematyczną dyskryminację” podczas zawodów we Włoszech.
– Nie jesteśmy traktowani tak, jak inne reprezentacje – podkreślali przedstawiciele kadry, wskazując na rosnące poczucie niesprawiedliwości.
Sprawa kolczyków to tylko jeden z elementów szerszego konfliktu. W ostatnich tygodniach narastały napięcia wokół decyzji dotyczących obecności sportowców z Rosji i Białorusi oraz sposobu egzekwowania zasad neutralności politycznej. Przypomnijmy, że rosyjscy i białoruscy zawodnicy mają możliwość startowania pod swoimi flagami i słuchania swoich hymnów.
Źródło: PolskieRadio24.pl/ps