Igrzyska w 2030 roku. Vonn mówi o powrocie: nie zaliczyłam ostatniego zjazdu
Lindsey Vonn po dramatycznych wydarzeniach ostatnich miesięcy powoli wraca do równowagi i coraz częściej mówi o przyszłości. Choć jej kariera została brutalnie przerwana przez poważny wypadek, legenda narciarstwa nie zamierza definitywnie zamykać rozdziału ze sportem.
2026-04-08, 16:00
Czytaj także:
- Drżyjcie rywalki. Nadal uczy Świątek zabójczego forhendu [WIDEO]
- 6:0, 6:0! Rosjanin wpadł w szał po nokaucie, "ole" z trybun [WIDEO]
- Ma dość Lewandowskiego w Barcelonie. Domaga się odejścia
Vonn nie czuje, by jej historia w narciarstwie dobiegła końca
Lindsey Vonn przeżyła prawdziwy koszmar podczas zimowych igrzysk olimpijskich, które odbyły się w Mediolanie i Cortinie d’Ampmezzo. Do rywalizacji we Włoszech Amerykanka przystąpiła mimo odniesionej kilka dni wcześniej kontuzji kolana. Cały świat czekał na jej olimpijski występ, ale ten zakończył się już po kilkunastu sekundach zjazdu, dokładnie w 13. sekundzie jej startu. Upadek był bardzo poważny - narciarka doznała skomplikowanego złamania, musiała przejść serię operacji. Przez pewien czas pojawiały się nawet obawy o to, czy uda się w pełni uratować jej nogę.
Dziś Vonn skupia się na rehabilitacji, ale jednocześnie nie ukrywa, że trudno jej pogodzić się z myślą o definitywnym rozstaniu ze stokiem. W jednym z ostatnich wywiadów przyznała, że nie czuje, by jej historia w narciarstwie dobiegła końca. – Nigdy nie zaliczyłam ostatniego zjazdu, nigdy się nie pożegnałam – powiedziała 41-latka w programie "Today" stacji NBC podkreślając, jak silna jest jej więź ze sportem.
Vonn wciąż ma w sobie sportowy głód
Była mistrzyni olimpijska wróciła do rywalizacji po kilkuletniej przerwie właśnie po to, by jeszcze raz powalczyć o medal. Jej ambicje sięgały najwyższych celów, a wcześniejsze wyniki tylko potwierdzały, że mimo wieku nadal potrafi rywalizować na najwyższym poziomie. Tym bardziej bolesne było dla niej to, w jaki sposób zakończył się olimpijski start.
Vonn nie chce jednak, by jeden upadek zdefiniował jej karierę. Już wcześniej zwracała uwagę, że przed igrzyskami osiągała wyniki, które dla wielu były nieosiągalne. – Nie chcę, żeby ludzie zapamiętali mnie tylko z tych kilkunastu sekund – podkreślała.
Proces powrotu do zdrowia jest wymagający. Każdy dzień wypełniają godziny fizjoterapii, treningi oraz regeneracja, w tym sesje w komorze hiperbarycznej. To długotrwała i wyczerpująca droga, ale Vonn nie ukrywa, że motywuje ją jeden cel.
Czy zdecyduje się zatem na kolejny powrót? - Ku wielkiemu rozczarowaniu mojej rodziny - tak - odparła Vonn. - Wciąż nie spełniłam swoich marzeń olimpijskich - stwierdziła. Zapowiedziała, że zrobi wszystko, by świat nie zapamiętał jej tylko z tego, co się wydarzyło na trasie podczas igrzysk w Mediolanie i Cortinie.
Kolejne igrzyska w 2030 roku
Lindsey Vonn wciąż ma w sobie sportowy głód, który przez lata czynił ją jedną z najwybitniejszych postaci narciarstwa alpejskiego. I wiele wskazuje na to, że jej historia na stoku może jeszcze nie mieć swojego finału. Kolejne igrzyska odbędą się w 2030 roku we Francji. Amerykanka będzie miała wówczas 46 lat.
Na igrzyskach zadebiutowała w Salt Lake City jako młoda nastolatka. Osiem lat później zdobyła złoty medal olimpijski w zjeździe w Vancouver w 2010 r. W czasie swojej bogatej kariery Vonn miała wiele wypadków. Jeden z najgorszych wydarzył się podczas mistrzostw świata w austriackim Schladming w 2013 roku. Doznała wtedy zerwania więzadła w prawym kolanie i musiała zostać przetransportowana do szpitala helikopterem. Wróciła w następnym sezonie, ponownie doznała kontuzji i opuściła igrzyska olimpijskie w Soczi.
Źródło: PolskieRadio24.pl/ah