To koniec Małysza w polskich skokach? Prezes PZN ujawnia: zostałem podpuszczony
Adam Małysz nie podjął jeszcze decyzji o starcie w kolejnych wyborach na prezesa Polskiego Związku Narciarskiego. W najnowszym wywiadzie legendarny skoczek przyznał jednak, że przed objęciem stanowiska został "podpuszczony", a jego wypowiedzi coraz częściej sugerują, że może nie chcieć ubiegać się o kolejną reelekcję.
2026-04-20, 15:50
- Hubert Hurkacz ma nowego trenera. To były szkoleniowiec lidera rankingu
- PZN nie chce Horngachera. Polskie skoki w odwrocie
- Nagroda za tokeny Zondakrypto tylko wirtualna. Tomasiak wśród poszkodowanych
Adam Małysz zdradza kulisy objęcia stanowiska prezesa PZN
Przyszłość Adama Małysza w polskich skokach narciarskich wciąż pozostaje niewiadomą. Choć oficjalnie nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji dotyczącej startu na kolejną kadencję w roli prezesa PZN, jego ostatnie wypowiedzi brzmią tak, jakby nie chciał kontynuować tej pracy. W podcaście "Serio?" legendarny skoczek powrócił do kulisów swoich wyborów z 2022 roku i wyznał: — Zostałem trochę podpuszczony.
Były mistrz świata przyznał, że rzeczywistość pracy w roli prezesa znacząco rozminęła się z wcześniejszymi zapewnieniami środowiska. — Zawsze sobie powtarzałem, że chcę robić to, co lubię i idąc na stanowisko prezesa, przekonywano mnie, że to będzie trochę inaczej wyglądać i że będę mógł dalej realizować swoje projekty i robić rzeczy, które po prostu lubię — wyjaśnił w rozmowie z Maciejem Kurzajewskim.
Praca w zarządzie związku kosztowała Adama Małysza sporo sił
Prezes PZN szybko zorientował się, że nowa funkcja wymaga od niego pełnego zaangażowania i przejęcia ogromnej odpowiedzialności, z czym wiązał się duży stres. — Pewne rzeczy udało się zrobić, ale bardzo wielu się nie udało. Sam nie przypuszczałem, że jestem takim człowiekiem, że nie pozwolę pewnych rzeczy zostawić na potem, bo przecież za to odpowiadam. W pewnym momencie uświadomiłem sobie, że tak jest i jednym kliknięciem możesz po prostu się pogrążyć, więc starałem się przez cały ten okres wszystko kontrolować — dodał.
W codziennych obowiązkach Małysz opierał się na współpracownikach, takich jak Tomasz Grzywacz i były sekretarz generalny Jan Winkiel. Ogrom biurokracji dotknął jednak nie tylko prezesa. — Jasiek dalej pracuje w związku, ale odpowiada już tylko i wyłącznie za marketing. Z jednej strony na początku miałem oczywiście do niego duże pretensje, ale też rozumiałem go. On był wykończony tą pracą — podsumował.
Źródło: PolskieRadio24.pl/mg