Adam Małysz szczerze o Horngacherze. "Tego nie wyczaruje nawet Stefan"
Polski Związek Narciarski zdecydował się na sprowadzenie Stefana Horngachera, a w wywiadzie dla serwisu Interia Sport Adam Małysz przyznał: - W pewnym momencie przestałem w to wierzyć. Choć początkowo zarząd wstrzymywał się z tą decyzją, Austriak wraca do kraju z nową misją. Ustępujący prezes opowiedział o trudnych negocjacjach oraz o tym, co będzie kluczowe dla ostatecznego sukcesu.
2026-05-05, 08:34
- Robert Lewandowski miał już ujawnić, gdzie będzie grał. Zmienił zdanie
- Oto zadania Stefana Horngachera. Maciusiak wyjaśnił szczegóły
- Kiedy gra Iga Świątek? Jest data pierwszego meczu w Rzymie
Stefan Horngacher wraca do Polski z konkretnym planem
Adam Małysz na łamach portalu Interia Sport wyjaśnił powody zatrudnienia Stefana Horngachera i wskazał na kluczowy problem polskiej kadry. - Na pewno będę trzymał kciuki za powodzenie, bo wierzę w tej projekt. On jednak wymaga nakładów, bo najlepszego sprzętu nie wyczaruje nawet Stefan - powiedział ustępujący prezes Polskiego Związku Narciarskiego.
Zarząd związku początkowo zablokował zatrudnienie Austriaka na stanowisku koordynatora szkolenia, nazywając ten krok "kukułczym jajem" dla nowych władz. Na początku maja decyzja uległa jednak zmianie. - W pewnym momencie przestałem w to wierzyć, ale teraz już to mamy. To dobra decyzja dla polskich skoków - dodał Małysz.
Szkoleniowiec pracował ostatnio w Niemczech. W Polsce zaoferowano mu jednak możliwość zbudowania znacznie szerszego systemu. - Przyznał mi, że jego marzeniem jest, by Polacy wrócili na najwyższy poziom i dominowali nie tylko w Pucharze Świata, ale też w Pucharze Kontynentalnym i zawodach FIS Cup - zdradził popularny "Orzeł z Wisły".
Horngacher stworzy szeroki system szkolenia zawodników
Obowiązki powracającego koordynatora nie ograniczą się wyłącznie do pierwszej reprezentacji mężczyzn. Nadrzędnym celem jego pracy ma być stworzenie spójnego systemu gwarantującego ciągłość polskiego szkolenia w różnych dyscyplinach. - Stefan powiedział też, że chce również mieć baczenie na to, co się dzieje w skokach kobiet, ale również w naszej kombinacji norweskiej - podkreślił Małysz.
Wdrożenie nowego modelu będzie wiązało się z istotnymi zmianami w funkcjonowaniu całego sztabu szkoleniowego, a także w relacjach na linii trener-zawodnik. - Stefan zauważa jednak, jak w ostatnich latach trenerzy są mocno eksploatowani. Dlatego chce u nas zbudować system, w którym nie ma różnic między trenerami. Oni powinni się wymieniać i powinni pracować z każdym zawodnikiem - wyjaśnił były skoczek.
Kluczowym wyzwaniem dla związku pozostaje nadrobienie wyraźnych strat technologicznych, które brutalnie obnażyła miniona zima. - Sprzętowo odstawaliśmy. Planica pokazała nam miejsce w szeregu. Prędkości naszych skoczków na rozbiegu były po prostu śmieszne. Nasi serwismeni pracowali wiele godzin po zawodach, a inni serwismeni przejechali szczotką po nartach i szli do samochodu, co wyglądało komicznie - podsumował prezes PZN.
Źródło: PolskieRadio24.pl/Interia Sport/mg