Bunt gwiazd na Roland Garros. Tenisiści uznali, że nie mają wyboru
Czołowi tenisiści podjęli radykalną decyzję w postaci protestu. Jak donosi BBC, zawodnicy ograniczą medialne wystąpienia na Roland Garros do 15 minut.
2026-05-21, 08:56
- Polska - Irlandia w Socca: Transmisja TV i online. Gdzie obejrzeć?
- Lewandowski otrzymał wyjątkowy prezent od Barcelony. Laporta wzruszył przemową
- Losowanie drabinki Roland Garros. Kiedy ceremonia? O której?
Protest tenisistów na Roland Garros
Jak po raz pierwszy poinformował dziennik "The Guardian", gracze mogą opuścić konferencje prasowe lub wywiady telewizyjne na Roland Garros w najbliższy piątek i sobotę po upływie 15 minut. Limit 15 minut ma symbolizować 15 procent przychodów, które organizatorzy turniejów wielkoszlemowych przeznaczają na nagrody finansowe.
Strategia ta została przekazana większości 200 najlepszych tenisistów i tenisistek w grze pojedynczej. Jednocześnie ich przedstawiciele przyznają, że mogą oni podejmować własne decyzje.
Dziesiątki najlepszych zawodników i zawodniczek domaga się wyższego udziału w przychodach generowanych przez cztery turnieje wielkoszlemowe, a także składek na świadczenia oraz większego wpływu na takie kwestie, jak harmonogram rozgrywek. W tym roku pula nagród na French Open wzrosła o 9,5 procent, ale roczny wzrost wyniósł 20 procent podczas zeszłorocznego US Open i prawie 16 procent podczas styczniowego Australian Open.
Czego chcą tenisiści?
Nie podjęto jeszcze decyzji, czy akcja protestacyjna będzie kontynuowana po rozpoczęciu głównego turnieju w Paryżu w niedzielę. Na czele kampanii stoi były prezydent i dyrektor generalny WTA Larry Scott. Amerykanin przyjedzie do stolicy Francji w piątek na spotkanie z dyrektorką turnieju French Open Amelie Mauresmo oraz prezesem FFT Gillesem Morettonem.
Sportowcy zwrócili się do organizatorów turniejów wielkoszlemowych, aby do 2030 roku przeznaczyli 22 procent ich przychodów na nagrody pieniężne. Domagają się oni również, aby dziesiątki milionów dolarów zostały przeznaczone na świadczenia emerytalne, opiekę zdrowotną i macierzyńskie, a także, aby w szerszym zakresie konsultowano z nimi harmonogram rozgrywek i inne kluczowe decyzje.
Podczas niedawnego turnieju w Rzymie Aryna Sabalenka stwierdziła, że jej zdaniem zawodnicy "w pewnym momencie" zbojkotują jeden z turniejów wielkoszlemowych. Trzecia w światowym rankingu Iga Świątek uznała, że byłoby to "trochę ekstremalne", ale broniąca tytułu mistrzyni French Open Amerykanka Coco Gauff stwierdziła, że poparłaby strajk, "gdyby wszyscy działali zgodnie i współpracowali".
Źródło: PolskieRadio24.pl/PAP/mw