more_horiz
Wiadomości

Ekstraklasa: Emreli, Luquinhas i Lopes pobici przez kiboli? Skandal w Książenicach. Legia milczy

Ostatnia aktualizacja: 13.12.2021 10:55
W niedzielny wieczór miało dojść do skandalicznych wydarzeń w Legii Warszawa. Media donoszą o napaści na piłkarzy mistrza Polski, w wyniku którego ucierpieć mieli Luquinhas, Mahir Emreli i Rafa Lopes. Władze stołecznego klubu od porażki z Wisła Płock nie zdecydowały się zabrać głosu.
Mahir Emreli miał być wśród zaatakowanych przez kibiców piłkarzy Legii
Mahir Emreli miał być wśród zaatakowanych przez kibiców piłkarzy LegiiFoto: PAP/Piotr Nowak

Broniąca tytułu Legia Warszawa po niedzielnym spotkaniu z Wisłą Płock zajmuje ostatnie miejsce w tabeli. Warszawianie przegrali aż dwanaście meczów ligowych, w tym aż dziewięć z ostatnich dziesięciu spotkań. 

Stołeczny klub jest w ogromnych opałach, krótko po meczu media poinformowały, że szkoleniowiec Legii Marek Gołębiewski złożył dymisję. Jego następcą może zostać Leszek Ojrzyński, który oglądał spotkanie, jednak na razie zaprzeczył, by ktoś z władz zespołu z Warszawy kontaktował się z nim w sprawie objęcia zespołu. Pierwszym wyborem Dariusza Mioduskiego na szkoleniowca drużyny miał być Marek Papszun, ale wszystko wskazuje na to, że na przyjście trenera Rakowa Częstochowa trzeba będzie poczekać do lata.

Mistrz Polski wcześniej pożegnał się też z Ligą Europy, a fatalne wyniki w Ekstraklasie pozwalają sądzić, że spadek z najwyższej klasy rozgrywkowej nie jest już abstrakcyjnym scenariuszem, a realnym zagrożeniem. Włodarze Legii jak na razie nie mają pomysłu na to, jak wyjść z kryzysu. Co więcej, niedzielne doniesienia pokazują, że w klubie wrze - chodzi o informacje dotyczące ataku kibiców na wracających z Płocka piłkarzy.

Dziennikarz Interii Sebastian Staszewski poinformował, że piłkarze zostali zaatakowani, gdy wrócili z Płocka do Legia Training Center w Książenicach. Napastnicy mieli wedrzeć się do autokaru, a wśród pokrzywdzonych wymienia się Mahira Emreliego, Luquinhasa i Rafę Lopesa, którzy siedzieli z przodu i padli ofiarą agresji. Brazylijczyk musiał mieć głowę obłożoną lodem. Na miejscu szybko znalazła się policja, która udaremniła dalszą eskalację przemocy.

Skandaliczne zajścia mogą mieć poważne konsekwencje dla Legii, która nawet bez tego znajduje się w olbrzymich tarapatach. Jeśli wiadomości o pobiciu się potwierdzą, każdy z piłkarzy będzie mógł wnioskować o rozwiązanie kontraktu z winy klubu i zostać wolnym zawodnikiem.

Zdaniem Sebastiana Staszewskiego gracze Legii mają być przerażeni zajściami i nie chcą rozmawiać o niedzielnych wydarzeniach.

"O godz. 19:45 w Książenicach pod ośrodkiem Legii zebrała się grupa kilkudziesięciu osób, które uniemożliwiły wjazd na teren ośrodka autokaru z piłkarzami. Na widok policjantów KSP osoby się rozbiegły. Na tę chwilę brak jest informacji wskazujących na użycie siły wobec piłkarzy" - poinformowała na Twitterze Komenda Stołeczna Policji.

"Super Express" poinformował, że sprawę pobicia miała w mediach społecznościowych skomentować żona Luquinhasa, Jessica Vidal. 

"Nigdy nie wybaczę tego, co zrobili mojemu mężowi" - miała napisać na Twitterze, wpis został jednak usunięty.

Co w obecnej sytuacji może dziwić, to całkowite milczenie klubu, zarówno odnośnie dalszej przyszłości Marka Gołębiewskiego, jak i doniesień o skandalicznej sytuacji w Książenicach. Sprawą zainteresowały się już zagraniczne media, pisze o niej m.in. portugalski dziennik "A Bola". 

Podobna sytuacja miała miejsce w 2017 roku po porażce 0:3 z Lechem Poznań, kiedy trenerem Legii był Romeo Jozak. Wówczas także ofiarami fizycznej agresji padli piłkarze, którzy byli policzkowani przez pseudokibiców. 

Czytaj także:

Zobacz także

Zobacz także