more_horiz
Wiadomości

Ekstraklasa: kontrowersje po hicie w Poznaniu. Lech pokrzywdzony przez sędziego

Ostatnia aktualizacja: 10.04.2022 11:48
W sobotnim spotkaniu 28. kolejki PKO BP Ekstraklasy walczący o mistrzostwo Polski Lech Poznań zremisował u siebie z Legią Warszawa 1:1. Sporo kontrowersji wzbudziła sytuacja z doliczonego czasu drugiej połowy. Wydaje się, że Lechowi należał się rzut karny za zagranie ręką Lindsaya Rose'a. Piłkarze "Kolejorza" nie ukrywali irytacji inną decyzją sędziego Damiana Sylwestrzaka. 
Pomocnik Lecha Jakub Kamiński (z lewej) walczy o piłkę z zawodnikiem Legii Jurgenem Celhaką
Pomocnik Lecha Jakub Kamiński (z lewej) walczy o piłkę z zawodnikiem Legii Jurgenem Celhaką Foto: PAP/Jakub Kaczmarczyk

O mistrzostwo Polski walczą trzy drużyny. Dwie z nich mogą narzekać na pracę arbitrów w 28. kolejce PKO BP Ekstraklasy. W piątek pokrzywdzona została Pogoń Szczecin, a dzień później kontrowersji nie zabrakło w ligowym szlagierze, w którym Lech Poznań podejmował Legię Warszawa

Lech zremisował z ustępującym mistrzem Polski 1:1. W obecnej sytuacji w tabeli każda strata punktów jest problemem dla podopiecznych Macieja Skorży. Po spotkaniu szeroko omawiano sędziowską kontrowersję związaną z sobotnim hitem Ekstraklasy.

Lech Poznań pozbawiony rzutu karnego?

W drugiej minucie doliczonego czasu gry w drugiej połowie czerwoną kartkę za faul na Adrielu Ba Loui otrzymał pomocnik gości Ihor Charatin. Dwie minuty później, w ostatniej akcji meczu, na bramkę Legii strzelał Joel Pereira. Jego strzał zablokował Lindsay Rose, choć wydaje się, że zagrał piłkę ręką.

- Byłem w pokoju sędziowskim, aby zapytać o tę ostatnią sytuację po strzale Joela Pereiry. Arbiter wytłumaczył mi, że sytuacji sam nie widział, natomiast z wozu VAR dostał informację, że była ona "czysta". Ja widziałem te powtórki i mam wątpliwości. To już jest jednak historia i tego nie zmienimy - mówił po meczu Maciej Skorża. 

Rozgoryczenia nie ukrywali natomiast piłkarze Lecha. - Moim zdaniem był karny. Szkoda, że sędzia tego nie sprawdził. Może nie mnie to oceniać, ale dla mnie to jest jedenastka i dziwne, że arbiter podjął taką decyzję - mówił Jakub Kamiński w pomeczowej rozmowie z TVP Sport.

Przekonany o błędzie arbitra był Dawid Kownacki. 

- Należał nam się rzut karny. Nie rozumiem tej decyzji, a w zasadzie jej braku. Jeżeli sędzia powiedział, że dostał sygnał z VAR-u, że niczego nie będą sprawdzać, to dla mnie niezrozumiałe z racji wagi meczu, ostatniej akcji i tego, że piłka leciała do bramki - ocenił piłkarz wypożyczony do "Kolejorza" z Fortuny Duesseldorf.

Podobne stanowisko przestawił Lubomir Satka. - Rozmawialiśmy z chłopakami, że nawet jeśli sędzia skończy mecz, to jeszcze może wrócić do sytuacji. Nie wiem, czyj to błąd. Chyba na VAR-ze mu powiedzieli, że to nie była ręka. Nie potrafię tego wytłumaczyć - mówił słowacki stoper. 

Raków może zostać liderem już w niedzielę 

Niezależnie od pretensji lechitów, sędzia Damian Sylwestrzak nie podyktował rzutu karnego, co mogło kosztować piłkarzy z Wielkopolski dwa bardzo ważne punkty w kontekście walki o mistrzostwo Polski.

Lech Poznań ma obecnie 56 punktów i jest liderem. Taki sam dorobek ma prowadząca dotychczas w tabeli Pogoń Szczecin, która w piątek sensacyjnie przegrała u siebie z Wisłą Płock 1:2

Tylko jeden punkt do Lecha i Pogoni traci Raków Częstochowa, który w niedzielę stanie przed szansą objęcia pozycji lidera. Podopieczni Marka Papszuna podejmą o godz. 17.30 walczący o utrzymanie Śląsk.

Czytaj także:

/empe 

Zobacz także

Zobacz także