Iga Świątek szczerze po półfinale. Te słowa mówią wiele

Iga Świątek zakończyła występ w turnieju w Rzymie na półfinale. Polka odpadła po zaciętym boju z Eliną Switoliną, ale mimo porażki widzi wyraźny postęp.

2026-05-15, 07:38

Iga Świątek szczerze po półfinale. Te słowa mówią wiele
Iga Światek odpadła z walki o tytuł w Rzymie po zaciętym półfinale z Eliną Switoliną. Foto: Reuters

Czytaj więcej:

Świątek odpadła w półfinale. Tak skomentowała swój występ w Rzymie

Iga Świątek przegrała z Eliną Switoliną 4:6, 6:2, 2:6. Półfinał długo był wyrównany, ale kluczowe momenty należały do rywalki. Podopieczna Francisco Roiga po słabszym pierwszym secie świetnie odpowiedziała w drugiej partii, jednak w decydującej odsłonie nie wykorzystała kilku okazji na przełamanie i to Ukrainka przechyliła szalę zwycięstwa na swoją stronę.

Najważniejszy był jej komentarz tuż po zejściu 24-latki z kortu. Świątek przyznała, że turniej we Włoszech był dla niej ważnym krokiem naprzód, zwłaszcza po trudniejszych momentach na początku sezonu.

– Patrząc z perspektywy tego, jak się czułam choćby w USA, to turniej w Rzymie to dla mnie krok do przodu. Wiadomo, że chcę więcej, ale wciąż sprawiało mi przyjemność granie w tenisa. A to nie tak oczywiste i nie powinno się brać jako pewnik – powiedziała po spotkaniu w rozmowie z Maciejem Łuczakiem z Canal+ Sport.

Choć półfinał nie był wymarzonym zakończeniem, Polka może być zadowolona z całego występu. W Rzymie po raz pierwszy od dłuższego czasu dotarła do najlepszej czwórki imprezy rangi WTA 1000 i pokazała że wraca do formy, z której była znana w swoich najlepszych miesiącach. Dodatkowo wpisała się do historii tenisa. Ma na koncie największą liczbę półfinałów w turniejach rangi WTA 1000 wśród aktywnych tenisistek. Trzecia rakieta rankingu WTA zdetronizowała liderkę Arynę Sabalenkę. 

Świątek znów jest groźna na kortach ziemnych

Po drodze do półfinału Świątek zanotowała kilka bardzo przekonujących zwycięstw. W ćwierćfinale rozbiła Jessicę Pegulę, oddając rywalce zaledwie trzy gemy. Wcześniej pewnie ograła także Naomi Osaką oraz Elisabettą Cocciaretto. Najwięcej problemów miała na otwarcie z Caty McNally, z którą stoczyła długi, trzysetowy pojedynek.

Teraz przed Polką najważniejszy punkt sezonu na kortach ziemnych — Roland Garros 2026. Po występie w Rzymie 24-latka może już w pełni skupić się na przygotowaniach do turnieju, który wygrywała czterokrotnie (w 2020, 2022, 2023, 2024 roku). French Open rusza 24 maja i to właśnie tam Raszynianka będzie chciała potwierdzić, że wraca na właściwe tory.

Źródło: PolskieRadio24.pl/ah

Polecane

Wróć do strony głównej