Iga Świątek walczyła zaciekle. Do finału w Rzymie zabrakło niewiele

Iga Świątek po raz pierwszy w tym sezonie mogła walczyć o finał turnieju WTA. Polka w Rzymie spotkała się z Ukrainką Eliną Switoliną. Panie dały kibicom prawdziwy wyjątkowo zacięty pojedynek, lecz Raszynianka tym razem musiała uznać wyższość przeciwniczki.

2026-05-15, 00:34

Iga Świątek walczyła zaciekle. Do finału w Rzymie zabrakło niewiele
Iga Świątek. Foto: Reuters
Czytaj więcej:

Świątek zatrzymana w półfinale

Od pierwszych piłek było jasne, że Elina Switolina wysoko postawiła poprzeczkę. W czwartym gemie Świątek przegrała swój serwi, jednak była w stanie szybko odpowiedzieć tym samym. Mecz był wyrówany, ale to Ukrainka w końcówce zaprezentowała się z lepszej strony, zdobywając dwa przełamania z rzędu. Tę odsłonę pojedynku wygrała 6:4. Trzeba przyznać, że niektóre wymiany stały na kosmicznym poziomie:

Drugiego seta Świątek rozpoczęła znakomicie. Przełamała Ukrainkę błyskwicznie, a później zwiekszyła przewagę do 3:0. Nie wypuściła tej zaliczki z rąk i gładko zwyciężyła 6:2, doprowadzając tym samym do trzeciego rozdziału walki.

Tutaj niestety role się odwróciły. Switolina grała jak z nut i w pełni to wykorzystała. Choć Świątek miała momenty, w których wydawało się, że może zaskoczyć rywalkę, nie zdołała wrócić do gry. Ostatecznie to 10. w rankingu WTA Ukrainka wygrała 6:2 i triumfowała w całym spotkaniu. 

Gauff czekała w finale

Wcześniej w finale zameldowała się Coco Gauff. Amerykanka pewnie poradziła sobie z Rumunką Soraną CirsteąWygrała 6:4, 6:3 z rewelacją turnieju i mogła ze spokojem śledzić losy drugiego półfinału.

Świątek, która przeżywała trudne ostatnie miesiące, po raz pierwszy w tym sezonie zdołała awansować do półfinału turnieju. Niedługo Polka będzie mogła wystąpić w miejscu, w którym czuje się kapitalnie - w Paryżu podczas wielkoszlemowego Roland Garros. 

Źródło: PolskieRadio24.pl/ps

Polecane

Wróć do strony głównej