Izraelscy osadnicy

Jest ich około pół miliona. Mówi się, że to właśnie oni są najpoważniejszą przeszkodą na drodze do pokoju między Izraelczykami a Palestyńczykami. Izraelscy osadnicy czyli osoby, które budują swoje domy na terenach palestyńskich. Według prawa międzynarodowego jest to nielegalne, ale Izrael ma w tej sprawie inne zdanie.

2014-01-03, 13:03

Izraelscy osadnicy
. Foto: flickr/Johnk85

Posłuchaj

02.01.14 Wojciech Cegielski - Izraelscy osadnicy
+
Dodaj do playlisty

Dla Palestyńczyków są najgorszym wrogiem. W wiosce Taibe izraelscy osadnicy już kilkakrotnie plądrowali domy i namioty i zabijali owce. „Moje owce pasły się tam na dole. Nagle zjawiło się kilkunastu osadników mieszkających niedaleko. Wszyscy byli zamaskowani, mieli noże. Zabili mi 10 owiec" - mówi rolnik z wioski Taibe, Abdulaziz.

foto:
foto: Wojciech Cegielski

Do takich sytuacji na teranach palestyńskich dochodzi niemal codziennie. Osadnicy nie tylko zabijają owce, ale także wycinają palestyńskie drzewa oliwne, które dla wielu osób są jedynym źródłem zarobku. I są przy tym bezkarni. „W ciągu ośmiu lat doliczyliśmy się 1200 przypadków domniemanej przemocy ze strony osadników lub niszczenia przez nich palestyńskiego mienia. 90 procent takich spraw kończy się umorzeniem w sądzie, bo policja nie znajduje sprawców” - mówi izraelski prawnik Michael Sfard, który zajmuje się kwestiami praw człowieka i przemocy wobec Palestyńczyków.

Przez ostatnie lata na terenach palestyńskich osiedliło się około pół miliona Izraelczyków. To osoby pochodzące głównie z Rosji i Francji. Ich domy są duże, zadbane. Osadnicy nie są ludźmi bogatymi, ale dostają od Izraela zapomogi na kupno i urządzenie domu.

Wiele osiedli powstawało w dokładnie taki sam sposób. Najpierw na szczycie okolicznego wzgórza ustawiano posterunek wojskowy. Kilka tygodni później na posterunku nie było już wojska, a osadnicy, którzy zakładali tam gospodarstwo rolne.

Nahla,
Nahla, foto: Wojciech Cegielski

Takie właśnie gospodarstwo powstało kilka tygodni temu w wiosce Nahla. Kiedy tam docieram, na szczycie widzę izraelską flagę. Obok w namiocie mieszka trzech Izraelczyków. David nosi kapelusz, jeansy i przypomina raczej amerykańskiego kowboja. Nosi broń. „Burmistrz Efrat kupił tę ziemię jeszcze w latach 80. A ja tu teraz pracuję. Jestem rolnikiem, a oni mi płacą. Będę tu sadził winogrona i kwiaty. Gdzie? Tam poniżej Dopiero zaczynamy, więc to, co widać, jest gołą ziemią. Jesteśmy tu dopiero cztery tygodnie” - wyjaśnia. David to prawdopodobnie jeden z założycieli przyszłego izraelskiego osiedla.

David.
David, foto: Wojciech Cegielski

Za każdym razem, gdy izraelskie władze ogłaszają budowę nowych osiedli, podnoszą się protesty. Świat wielokrotnie potępiał Izrael za osadników, bo budowa na terenach palestyńskich jest niezgodna z prawem międzynarodowym. „W świetle prawa, sprawa osadnictwa jest prosta – to nielegalne. Ale Izrael mówi tak – nie ma czegoś takiego jak państwo palestyńskie, więc na tych ziemiach nie obowiązuje konwencja genewska” - mówi Stephen Wilkinson, pracujący dla szwedzkiej organizacji Diakonia, zajmującej się kwestiami praw człowieka na terenach palestyńskich.

W izraelsko-palestyńskim konflikcie nie ma rzecz czarno-białych. Jedno z najstarszych osiedli – Gush Ezion powstało na terenach, gdzie pod koniec lat 40. Arabowie brutalnie wymordowali Izraelczyków. Teraz Izraelczycy twierdzą, że to ich ziemia. „Jesteśmy synami tych, którzy zginęli tutaj wiele lat temu. Tu jest krew naszych ojców. Nie zwrócimy tej ziemi” - podkreśla David, jeden z mieszkańców Gush Ezion. Argumentów do ręki dostarczają też Izraelczykom sami Palestyńczycy. Część z nich pracuje u osadników, choć w świetle palestyńskiego prawa to nielegalne. Co więcej, większość osiedli została zbudowana rękami Palestyńczyków.

foto:
foto: Wojciech Cegielski

Kwestia osadników to w tej chwili główny punkt sporny między Izraelem a Autonomią Palestyńską. Ale o ile Palestyńczycy wciąż protestują, to Izrael działa metodą faktów dokonanych. „Izrael po cichu buduje osiedla na Zachodnim Brzegu, by zapełnić ten teren Żydami i uniemożliwić powstanie tam państwa palestyńskiego. Osiedla są budowane w taki sposób, by otoczyć większe palestyńskie miasta, stłoczyć Palestyńczyków w kilka miejsc i odciąć te miejsca od siebie”- wyjaśnia Dror Etkes, izraelski aktywista, który zajmuje się kwestiami osadnictwa. I jak mówi, dzisiaj sprawa jest nie do rozwiązania, także ze względu na politykę. Osadnicy to bowiem ogromna siła polityczna, mocno wspierająca rządzącą Izraelem prawicę. A poza tym, izraelskie władze nigdy nie zgodzą się na wysiedlenie pół miliona swoich obywateli z Zachodniego Brzegu.

IAR/Wojciech Cegielski

Polecane

Wróć do strony głównej