Syria wybiera prezydenta. Wygrana Assada niemal pewna
W Syrii, na terenach kontrolowanych przez reżim, rozpoczęły się wybory prezydenckie. Niemal stuprocentowym faworytem głosowania jest dotychczasowy prezydent Baszar al-Assad, którego dymisji chcą powstańcy.
2014-06-03, 07:46
Posłuchaj
Lokale wyborcze otwarto o godz. 7 lokalnego czasu (godz. 6 czasu polskiego). Głosowanie potrwa do godz. 19 (godz. 18 czasu polskiego). Na wniosek komisji wyborczej może ono być jednak przedłożone o pięć godzin.
Wybory nadzorują obserwatorzy z Iranu, Rosji i Korei Północnej.
Prócz Baszara al-Assada o fotel prezydenta walczą dwaj mało znani parlamentarzyści - Maher Abdul Hafiz Hadżar oraz Hassan bin Abdullah al-Nuri. Jednak zdaniem obserwatorów wynik jest z góry przesądzony. Przez ostatnie tygodnie w Syrii widać było jedynie zmasowaną kampanię prezydenta Assada. Dwóch jego konkurentów było niemal niewidocznych.
Teoretycznie są to pierwsze od ponad pół wieku powszechne wybory prezydenckie w Syrii. Do tej pory Assad, a wcześniej jego ojciec Hafiz, byli zatwierdzani na najwyższy urząd w państwie w referendach prezydenckich. Obecny prezydent w referendum z 2007 r. uzyskał 97,62 proc. głosów.
REKLAMA
Kto będzie głosował?
Syryjska opozycja, zarówno ta w kraju jak i na emigracji, zaapelowała do rodaków o bojkot wyborów. Wiadomo, że w miejscach kontrolowanych przez syryjski reżim dojdzie do głosowania, ale w regionach, które są pod kontrolą zbrojnych bojówek opozycji, prawdopodobnie w ogóle nie zostaną otwarte lokale do głosowania.
Według syryjskich władz, w ubiegłą środę niemal 95 procent Syryjczyków, którzy żyją na emigracji, oddało głosy w ambasadach na całym świecie. Równocześnie jednak światowe media informowały, że wielu uchodźców w Turcji, Libanie czy Jordanii zbojkotowało wybory.
Syryjska wojna kosztowała jak dotąd życie co najmniej 150 tysięcy osób i wygnała z domów 10 milionów.
REKLAMA
REKLAMA