Zła kondycja dziennikarstwa śledczego
Standardy dziennikarstwa śledczego wyznaczyli Bob Woodward i Carl Bernstein. To oni w 1972 roku zaczęli najsłynniejsze śledztwo w dziejach – Aferę Watergate. Dzisiaj takie dziennikarstwo przeżywa kryzys. O jego przyczynach w Polskim Radiu 24 mówił Wojciech Cieśla, dziennikarz śledczy Newsweeka.
2015-02-13, 21:29
Posłuchaj
O tym, jak doniosłą rolę dla utrzymania demokratycznego porządku pełnią dziennikarze przekonał się najdotkliwiej prezydent Stanów Zjednoczonych Richard Nixon. W wyniku głośnej Afery Watergate został zmuszony do rezygnacji z urzędu.
Na trop skandalu wpadli dwaj dziennikarze „Washington Post” Bob Woodward i Carl Bernstein, którzy rozwikłali niełatwą polityczną układankę. - To było klasyczne dziennikarskie śledztwo. Najpierw dziennikarze mieli same szczegóły, później zaczęli drążyć, dokładać kolejne elementy – stwierdził Wojciech Cieśla, dziennikarz śledczy Newsweeka i prezes Fundacji Reporterów.
Para dziennikarzy miała nie tylko dziennikarski warsztat, ale i cennego informatora - wysoko postawionego w państwowej administracji urzędnika. Ich kontakt nazywano „Głębokim Gardłem”. Tożsamość informatora wypłynęła wiele lat później, bo dopiero w 2005 roku na łamach gazety „Vanity Fair” Mark Felt przyznał się do przecieku.
- Bernstein i Woodward stworzyli archetyp dziennikarstwa. Wyznaczyli standardy i wzorzec, który do dzisiaj świetnie się sprawdza – ocenił gość audycji „Reszka świata” w Polskim Radiu 24.
REKLAMA
Schyłek dziennikarstwa śledczego
W Polsce praca dziennikarzy śledczych jest wysoko ceniona przez społeczeństwo. – Polacy uważają, że ta profesja to zawód zaufania publicznego stojącego na straży wolności słowa i demokracji – podkreślił dziennikarz Newsweeka.
Mimo tego, że doceniamy pożytki z dziennikarstwa śledczego, w mediach na tego typu publikacje jest coraz mniej miejsca. – Koszty prowadzenia śledztwa są duże, dlatego jest ich mniej niż kiedyś. Oprócz pieniędzy, trzeba jeszcze dużego nakładu czasu i cierpliwości, a to przy dzisiejszym nastawieniu na newsowe informacje nie ma racji bytu – tłumaczył Wojciech Cieśla.
Dziennikarstwo śledcze ma jeszcze jednego wroga – coraz mniejszy nakład gazet papierowych i kiepskie wyniki sprzedażowe prasy przyczyniają się do zaniku profesji. Ratunek dla tego typu dziennikarstwa może przyjść z niespodziewanej strony – komisja europejska rozważa uznanie dziennikarstwa śledczego za rodzaj publicznego dobra. Unijni urzędnicy mieliby w takim wypadku finansować żmudne i kosztowne śledztwa dziennikarzy.
Polskie Radio 24/dm
REKLAMA
REKLAMA