Uber w Polsce. Będą przepisy chroniące taksówkarzy i budżet?
Po protestach przeciwko działalności Ubera w Europie polscy politycy szykują przepisy chroniące taksówkarzy i budżet - informuje "Gazeta Wyborcza".
2015-07-02, 08:32
Uber działa w Warszawie, Krakowie i Trójmieście. Firma nie płaci podatków w kraju, pieniądze idą na rachunek w USA. Kierowcy omijają też krajowego fiskusa. Uderza to w taksówkarzy, bo stawki za przejazd z Uberem są niższe.
Projekt zmian w prawie
W Sejmie jest już projekt PO zmian w ustawie o transporcie drogowym. Wg niego licencję taksówkarską musiałyby zdobyć osoby współpracujące z takimi pośrednikami jak Uber. Pośrednik będzie też musiał otworzyć w kraju siedzibę i płacić podatki polskiemu fiskusowi.
Uber wyceniany na ponad 40 mld dolarów
Uber, amerykański start-up, wyceniany jest na ponad 40 mld dolarów. To aplikacja łącząca osoby mające samochody i chcące kogoś podwieźć z tymi, których nie stać na taksówkę. Jak twierdzą przedstawiciele firmy, tylko w San Francisco zarabia w ten sposób 7 tys. osób, w Nowym Jorku 14 tys., w Londynie 10 tys. i w Paryżu 4 tys.
W Polsce od momentu startu firma wzrosła, jeżeli chodzi o liczbę klientów i przychody, szesnastokrotnie. Średni czas oczekiwania na zmówiony pojazd w Warszawie wynosi niecałe 5 min, w Pradze - ok. 5,6 min, w Nowym Jorku - 6,3 min.
Jednak w wielu krajach Uber postrzegany jest jako nieuczciwa konkurencja dla firm taksówkowych. Są protesty.
REKLAMA
PAP, awi
Polecane
REKLAMA