Puchar Polski: Kibice zepsuli piłkarskie święto
Legia Warszawa pokonała Lecha Poznań 1:0 (0:0) w finale Pucharu Polski. Głównymi aktorami spotkania rozegranego na Stadionie Narodowym w Warszawie nie byli jednak piłkarze, a kibice. Fani, odpalając środki pirotechniczne, doprowadzili do dłuższej przerwy w grze.
2016-05-04, 21:35
Posłuchaj
Przez długi czas sympatycy obu zespołów w dość kulturalny sposób dopingowali swoich piłkarzy. Jednak po utracie gola przez Lecha, z sektora zajmowanego przez kibiców z Poznania na murawę zaczęły lecieć race. Z powodu gęstego dymu, zalegającego nad stadionem, sędzia Szymon Marciniak zmuszony był na kilka minut zatrzymać grę.
– Od kilku lat pracowaliśmy nad Pucharem Polski, nad świętem piłki nożnej. Kibice, w poczuciu bezkarności i tego, że na neutralnym stadionie możne zrobić wszystko, zepsuli widowisko – mówił w Polskim Radiu 24 Janusz Basałaj, dyrektor Departamentu Komunikacji i Mediów PZPN.
Z kolei Piotr Żelazny, dziennikarz „Rzeczpospolitej” oceniał, że kibicowskie wybryki podczas finału Pucharu Polski to w pewnym sensie wina PZPN-u. – Związek był organizatorem meczu, miał wgląd do tego, co zostanie zaprezentowane podczas spotkania. PZPN dzień wcześniej wpuścił kibiców na stadion, by przygotowali oni swoje oprawy – wskazywał publicysta.
Więcej w całej rozmowie.
Gospodarzem programu był Andrzej Janisz.
Polskie Radio 24